sobota, 25 października 2014

Szara codzienność.

No może nie taka szara ;)


Ja osobiście uwielbiam jesień. Mogę ją śmiało zaliczyć jako moją ulubioną porę roku. Ani to gorąco, ani przesadnie zimno (choć nie da się ukryć, że dzisiaj na spacerze zmarzłam). Jednak jednego w jesieni bardzo nie lubię. Następuje od razu po lecie, czyli po wakacjach. Czasie, który był całkowicie wolny i można było go poświęcić jak tylko się chce. Teraz trzeba było przestawić się z wolnego czasu na szkołę, wczesne wstawanie i naukę (choć to akurat po części olewam). Zdecydowanie nie lubię wstawać po godzinie 6, żeby zdążyć do szkoły na 7:10 (a dodatkowo od jakiegoś czasu o tej godzinie jest całkiem ciemno). Po powrocie często jest się zmęczonym po "całym" dniu. 
A tu czeka pies. 


No właśnie pies. Nie można przecież zapomnieć o własnym psie, który domaga się wyjścia na spacer i przede wszystkim ZABAWY! 
U nas wygląda to często tak, że ostatecznie pies i tak ma dłuższy spacer, bo jak nie ja to pójdzie moja mama. Najgorzej, więc ten kundel nie ma ;) Jedyne co niestety ogranicza to deszcze. Nawet pies (przynajmniej mój) nie czerpie przyjemności ze spaceru w deszczu. 

Tak czy owak na spacery chodzimy i ćwiczymy! 
Ostatnio nawet zaczęłam wychodzić na spacery/treningi, gdy już jest ciemno (19-21). Zazwyczaj wieczorem nie chodziła typowo na spacer lecz bardziej na samo siku. A gdzieżby na trening!
Ale jednak wieczór jest świetny. Mało ludzi, mało psów, więc pies mi nie ucieka!
Ostatnio wzięłam ją na rynek, spuściłam ze smyczy i poćwiczyłyśmy trochę obi i minimalnie frisbee. 
Kazałam jej zostawać na jednym końcu rynku, ja szłam na drugi. Później rzecz jasna kazałam jej przybiegać lub dostawiać do nogi. Wychodziło jej bardzo ładnie, dlatego spróbowałam też chodzenia przy nodze na kontakcie. Jakiś czas szła, więc fajnie ;) 


Ano właśnie jak to jest u nas ze sportami. Jak już wspominałam ćwiczymy obi i łapanie dekli. Jak nam idzie... zdecydowanie lepiej! Z czego jestem mega zadowolona! :D Zacznę może trochę o obi. 
Jest to sport, który wymaga pełno precyzji i dobrego kontaktu z psem, który musi być ślepo w ciebie wpatrzony. Jak to jest z terrierem? O matko... 
Terriery to przede wszystkim psy ciekawe świata, niezależne, energiczne i mega uparte. Ostatecznie z tej mieszaniny wychodzi coś typu "Muszę wszystko zobaczyć, wszędzie patrzeć, wszystko zbadać!". Czyli no ciężko. Początki były bardzo trudne. Nawet jeszcze niedawno pies idąc przy nodze spoglądał na mnie, ale przy okazji patrzył w każdym innym kierunku. W końcu idąc przy nodze od niej odchodził. Może kiedyś bardziej rozpiszę się na ten temat, ale to w osobnym poście. 
Teraz pojawił się przełom. Pies idzie przy nodze na pełnym (no może nie do końca ;) ) kontakcie! I to na dworze! Niemożliwe staje się możliwe! Po jakimś roku usiłowania zdobyć kontakt z terrierem udało się. Idealnie nie jest, ale to i tak niesamowicie cieszy ;) Trzeba tylko jeszcze popracować nad chodzeniem bliżej nogi. Efekty na dzień dzisiejszy wyglądają mniej więcej tak:





Co do frisbee to postępy są mniejsze, ale jednak są. Sucz bardziej polubiła dyski i chętniej je łapie. Wprawdzie jeszcze nie łapie ich typowo w locie, ale już jesteśmy co raz bliżej ;) Przynajmniej próbuję dogonić i skacze. Szkoda tylko, że albo za szybko, albo za późno :P
O naszym frisbowaniu również będzie prawdopodobnie w osobnym poście, więc nie będę na jego temat się przesadnie rozwodzić.


Na nudę w domu "lekarstwem" są oczywiście sztuczki (i zabawa, no i kong :P). Takim sposobem Kama nauczyła się wkładać zakrętki do pudełka po M&M'ach :D Filmiku, ani nawet zdjęcia niestety nie mam, ale z pewnością kiedyś coś się pojawi ;) Oprócz tego ćwiczymy świadomość zadu i powoli stawanie na przednich łapach, więc może kiedyś zacznie i na nich chodzić! :D 


Na koniec jeszcze dodam, że w 15 listopada pojawimy się na seminarium sztuczkowo-obediensowym  z Patrycją Kowalczyk w Annówce. Może ktoś też się wybiera? ;) 

Pozdrawiamy:
K&K 

niedziela, 12 października 2014

"Nie kupuj więcej zabawek, bo już i tak wszędzie leżą"


Te słowa zawsze wypowiada moja mama, gdy widzi, że chcę zamówić Kamie nową zabawkę. 
Jako, że trzeba było sobie z tym jakoś poradzić rozwiązanie było proste. 
Mamy najzwyklejsze pudełko z Leroy'a!

Od wczoraj w domu jest czyściutko :) 
Za czym idzie możliwość dalszego psiego zakupoholizmu! :D 


Tak na prawdę zabawek na razie mamy bardzo mało. Jestem świetna w ich gubieniu.
Teraz mam nadzieję się to chociaż w pewnym stopniu zmieni. 

Karmę również się wpakowało :)

Pies też jest za! (:

To było tak krótko i na temat.

Zapraszam też do obejrzenia naszego nowego filmiku.
Takiego na próbę. Uczę się montować i czekam na lepszy sprzęt :)

Pozdrawiamy
K&K