środa, 9 września 2015

Sierpień

Już 'od dawna' koniec wakacji, nowy rok szkolny, nauka itd. Większość osób z pewnością rozpacza, bo przecież wakacje to taki cudowny czas, gdy można robić co się chce, nie ma szkolnych obowiązków, są wyjazdy, ciepło i duuuużo czasu dla psa. Oczywiście to wszystko dotyczy głównie osób chodzących do szkoły :P Ja osobiście raczej niespecjalnie się przejmuje. Wakacje to dla mnie okres totalnego rozleniwienia, gdzie nie rozróżniam dni tygodnia, ani tygodni. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, ale w roku szkolnym nie mam wcale mniej czasu dla psa. Nie powiem, czy to wynik tego, że po prostu mało się nim zajmuje, czy może rzeczywiście tak mało czasu poświęcam na naukę i tego typu rzeczy. Cieszy mnie, że już niedługo jesień - moja ulubiona pora roku. No, ale dobra... przejdźmy do postu, zamiast zbędnie wywodzić się na temat moich upodobań.
Przez pierwszy tydzień sierpnia byłyśmy w Szczecinie, gdzie w sumie nie robiłyśmy nic niezwykłego. Jednego dnia pojechaliśmy nad morze do Międzyzdrojów. Pies nie miał najmniejszych oporów, żeby wparować do morza, a wszyscy ludzie wokół "Patrz, piesek pływa". Kama to istny wilk morski - wody nie przegapi :D
12.08.15 
Tą datę należy zapamiętać, ponieważ Kamę olśniło! Sucza miewa raz na jakiś czas przebłyski frisbowej inteligencji i właśnie podczas spacerku z Nel i Niko, takie objawienie się pojawiło! :D 
Sucza była zmęczona, ale no spójrzcie jak się starała!
rzucacz bez głowy :P
A w chwilach przerwy, należy napić się wody!
Z uśmiechem :)
14.08.15
Tego dnia przyszła do nas paczka... duża paczka! A w niej, coś co każdy 'sportowy pies' powinien mieć, czyli oczywiście KLATKA!  
Jest to model Double Door w rozmiarze L, który zamówiłam z zooplusa.
Prosiłabym bez pytań typu "dlaczego taka duża?". Taka jest i tyle :) 
Jestem zachwycona moją białą suczą, która swoje 'więzienie' przyjęła rewelacyjnie! Jeszcze przed jej zakupem podejrzewałam, że sucz nie będzie się jej bać, czy mieć jakichś większych z nią problemów. Na seminariach nigdy kennele nie robiły na niej wrażenie, stąd moje przypuszczenia. Oczywiście, przebywanie w pobliżu kenneli, a samo siedzenie w nim to zupełnie co innego. Jak było? Po tym jak udało mi się, jako tako złożyć to żelastwo (później poprawiałam, bo okazało się, że wcale tego tak dobrze nie złożyłam :P), włożyć kocyk i dużego pluszowego psa, przyszedł czas na małe białe. Wskazałam jej ręką, że ma wejść, mówiąc "klateczka", a sucza bez jakichkolwiek oporów weszła i ... leżała tam przez jakieś dobre 30 minut. Nawet postanowiła uciąć sobie drzemkę.
Ogólnie, z dnia na dzień piesa, coraz bardziej przekonywała się, że klatka jest supi. Tym bardziej, że w klatce się je! Aktualnie sama do niej często zagląda, a raz nawet zdarzył się, że przespała całą noc z własnego 'widzi mi się'! :D Takie małe białe geniuszi! Na semi można jeździć (przynajmniej nie będzie nam przybiegać na plac :P).

21.08.15
Tego dnia wybrałyśmy się do Poznania, wraz z Nel i Niko, na spotkanie z Martyną i Molly oraz Izą i Abi. Jechałyśmy oczywiście pociągiem (ahh, szczerze to uwielbiam podróże PKP), z jedną przesiadką (ledwo zdążyłyśmy :P) na Głównym (Poznań Główny), żeby dotrzeć na Garbary, obok których znajduje się Cytadela - nasz cel. Na stacji czekały już na nas dziewczyny, więc nie pozostało nic innego jak ruszyć na spacerek. Wszystko było super, frisbiaczki, fotki, piłeczki itd. dopóki nie poszłyśmy nad wodę (nie mam pojęcia jak nazwać, jakąś betonową dziurę do której nie szło normalnie wejść, bo lądowało się w wodzie :P). Piesy pływały, biegały, aportowały (no dobra, tylko Kama :P) i nagle krew! Molly rozcięła sobie łapę. No i na tym w zasadzie skończyła się ta najprzyjemniejsza część spacerku. Przez resztę czasu nosiłyśmy Molly na zmianę, szukając pomocy u ludzi, ale jakoś nikt nie był łaskaw nas podrzucić do weterynarza. Choć fakt faktem, że co poniektórzy pomagali :) Ostatecznie nie udało się dotrzeć do żadnej lecznicy, więc po prostu doszłyśmy na przystanek autobusowy, żeby dojechać na stację PKP. A tam siedziałyśmy na ziemi, pod jakimś murem, z okrwawionymi ciuchami, rękami, nogami itd., z czterema psami... normalnie jak jakieś slumsy :P
Ja vs vaultująca Abi :D 
Slumsy
Muszę też wspomnieć, że po tym spotkaniu jestem mega dumna z suczy! Przede wszystkim super dogadywała się ze wszystkimi psami, pląsała i pomimo ich obecności robiła wszystko tak jak normalnie! ♥ Wydaje mi się nawet, że o wiele lepiej dogadywała się z Molly, niż w listopadzie, gdy spotkała ją pierwszy raz (Mo miała 4 miechy) :D

Kolejna rzecz z której mogę być dumna, to oczywiście jej ratowanie zabawek! Jak wspomniałam tylko Kama aportowała z wody. Praktycznie za każdym razem Molly wlatywała po zabawkę (Kama jej ustępowała), ale nie aportowała. Po prostu brała i puszczała. Wtedy moje genialne dziecko ruszało do akcji! Tak naprawdę, tylko dzięki niej nadal mamy naszą wubbę! :) Jeden raz, zabawka była tak daleko ( na samym środku 'stawku'), że nie mogła jej dostrzec. Płynęła do pewnego momentu i się gubiła. No to cóż robić... muszę wejść do wody, okrążam 'zbiornik', wchodzę kawałek i 'o matko, jak to daleko', za chwilę patrzę i co widzę?! Kama przepływa koło mnie i oczywiście ratuje! <3

24.08.15
Tego dnia, doszło nowe szkło! Mój pierwszy teleobiektyw - Canon ef 90-300mm 1:4.5-5.6! ♥

Póki co, robiłam nim zdjęcia zaledwie trzy razy, więc zbyt zdumiewającymi efektami się poszczycić nie mogę. Za mało praktyki :P Jednak mega cieszy mnie, że w końcu mogę robić zdjęcia na zawodach! ♥

27.08.15
Tego dnia, razem z Nel i psami wyruszyłyśmy na spacer, żeby obczaić nowe tereny! Znalazłam je dzień wcześniej. Konkretnie dwa stawy i pola! Wystarczyło zapuścić się za pewne 'osiedle' i tadam - zobaczcie jak zacnie!
Oczywiście woda była obowiązkowa! Powiem szczerze, że jeszcze nigdy Kama nie wlatywała tak zachłannie do wody jak wtedy! Cały świat nie istniał... była tylko woda i piłka :D
Po wodowaniu udałyśmy się na pola (mijając po drodze jakiegoś spitego gościa udającego soutysa i innych spitych gości, którzy powiedzieli, że mamy ładne króliki :P) porzucać frisbiacze! Powiem szczerze, że Kama nigdy nie była tak brudna jak wtedy. Połączenie mokrej, już brudnej sierści (w końcu staw), z piachem z pola... normalnie jak pies w panierce :P

Co tu dużo mówić, spacer udany, a psy zadowolone!

29.08-1.09.15
No, a na te ostatnie trzy dni holidejsów 2015, pojechałyśmy nad jezioro, pod namiot (trzeba nadmienić, że był to niespodziewany wyjazd). Co tu dużo mówić... tam gdzie woda, tam szczęśliwa Kama, co już każdy oczywiście wie ;D Co do jej ogólnego zachowania... pozostawiało dosyć wiele do życzenia. Przede wszystkim, na polu namiotowym potrafiła człowieka doprowadzić do szału. Jest to pies, który ma ubytki w socjalu i zdecydowanie za często się odzywa. Wystarczył jeden człowiek, a ona już wielki jazgot. Co chwilę trzeba było ją uciszać... i tak przez trzy dni :P Ale faktem jest, że to w końcu nie jej wina. Ona sama sobie socjalu nie zawaliła. No, ale nie ma co narzekać, bo tragedii nie było :) Oprócz tego 'potajemnie' (nie była na tyle inteligentna, aby ogarnąć, że wszyscy ją widzą :P) otworzyła pojemnik, wyciągnęła sobie kiełbasę (z grilla) i po kryjomu starała się ją przenieść w 'bezpieczniejsze miejsce'. Oczywiście wszyscy w śmiech, bo wyglądało to komicznie. Cóż... każdy może o zgłodnieć! Ano i trzeba też wspomnieć, że w nocy postanowiła pójść na spacer. Wyszła z namiotu, pospacerowała, powąchała, poszczekała na jakiś imprezowiczów i wróciła. Taka sobie, o, wycieczka.
Ogólnie spędziłyśmy trzy dni na chillowaniu, kąpielach, pływaniu rowerkami wodnymi i socjalizacji! Co by tu więcej mówić :D
Byłoby to na tyle w tym poście. Jest on spóźniony, lakonicznie napisany i nawet nie wiem czy wyszedł dobrze. Nie miałam weny, żeby pisać, ale nie można się ciągle obijać. Tak, więc jest jaki jest. Jeszcze tylko taka sprawa, że postaram się <w miarę możliwości> niedługo napisać również post dotyczący całych wakacji + projektu 62 :)
Zapomniałabym! Zapraszam na filmik (niby) wakacyjny <tylko z lipca, ale pomińmy to>!


Pozdrawiamy:
K&K

7 komentarzy:

  1. Sierpień, najlepszy miesiąc wakacji. Ciekawie go spędziliście. Przede wszystkim tyle rzeczy się wydarzyło, że wow!
    No ale niestety - koniec tego dobrego, lenienia się w nieskończoność. Mi najbardziej będzie tęskno za tym ciepłem, którego już nawet teraz brak. :/
    Zaskakujesz jak zwykle genialnymi fotami! Dzięki tele będą zapewne jeszcze lepsze, więc nabieraj wprawy!
    Ach... Filmik cud miód, choć mógłby być jeszcze lepszy, gdyby nie Twoje lenistwo. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko kochana, jak mówiłaś, że lakonicznie to myślałam, że krócej to wyjdzie ;-; xd Obijałaś się przez cały czas (i kto to mówi) i teraz masz skutki! Ale co tam, od czego są wakacje, nie? Czasami trzeba. Poza tym Wy źle upały znosicie, to Was też usprawiedliwia xD Miałam dać znać jak przeczytam, więc PRZECZYTAŁAM i to by chyba było na tyle, bo i tak na bieżąco byłam xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Kamę i Waszą pracę :D Fajnie spędziłyście czas :) Cudne zdjęcia, jak ona fajnie pływa na filmiku :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie, że wyszedł dobrze! Naprawdę przyjemnie się czytało ^^
    Zazdroszczę takiego sierpnia, nam minął operacyjnie :(
    Ślicznee zdjęcia *-* Filmik też fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten post jest taki ciekawy, Kamcia tak wspaniała, a zdjęcia przepiękne, że aż nie wiem, jak to skomentować XD Przyjemnie się czytało, jak zwykle zresztą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Łoja, nagromadziło się tego trochę :D Szkoda, że nie mogłam być z wami w Poznaniu, że też akurat się spotykałyście w ten dzień, w którym ja wracałam, no XDXXD

    Kamszon z ręcznikiem na głowie i tym wystawionym jęzorem mnie rozwala XD

    Post ogólnie ciekawy, taki spontaniczny język jest przyjemniejszy do czytania, hehe ;D

    A filmik mimo twojego braku satysfakcji z niego, podoba mi się, jak zwykle :D

    OdpowiedzUsuń
  7. O rany :D jak u Was było intensywnie!

    OdpowiedzUsuń