piątek, 6 listopada 2015

Reaktywacja

Taki tytuł normalnie sugerowałby, że ktoś wraca do blogowania. Po dłuższej przerwie powraca z weną, ma zamiar blogować regularnie i takie tam. Jednak nie tutaj! Jako, że bloga nigdy nie zawieszałam, byłoby to nawet znikąd wzięte. Motyw powrotu jednak jest dobry, więc do czego wracam... otóż do psiego świata! Tyle, że już kiedyś bodajże pisałam coś podobnego, więc niech będzie, że wracam do psiego świata... w wersji ulepszonej! 
No, ale dobra, czyli o co dokładnie chodzi. Ostatnimi czasy psie sprawy zeszły na któryś plan, jako że moje myśli pochłaniają inne rzeczy. Uwierzcie, że nawet dla mnie, czyli osoby która od małego dziecka na pierwszym miejscu ciągle miała psy, coś takiego jest co najmniej dziwne. Jednak człowiek zmienia się całe życie, taka kolej rzeczy. Zresztą nie jestem jedyną osobą, która raz na jakiś czas musi odpocząć, nawet od swojej pasji. W każdym razie teraz powracam, wkręcam się na nowo i przede wszystkim zaczęłam pracować z psem! O to mi w szczególności chodzi, że mój pies ponownie zaczął robić coś konkretnego, a nie tylko byle co, gdy mi się zachce. 

Już w poprzednim poście mówiłam, że kocham jesień. Tak, zdecydowanie podtrzymuje to zdanie. Jesień jest cudowna, pogoda jest idealna (choć fakt faktem, że zdarza mi się marznąć :P) i przede wszystkim fotki są takie cudowne! No i pies nie ma lenia. Jedynie szkoła wszystko utrudnia i fakt, że ciemno jest już o wczesnych godzinach. 

Dobra, ale koniec już owijania. 
W sobotę (24.10) wybrałyśmy się do Poznania, znów pociągiem i znów na Cytadele! Pierwotnym zamiarem było spotkanie się z Martyną i Molly oraz Jagodą i Costą. No tyle, że wyszło nieco inaczej,  bo Jagoda w piątek wieczorem poinformowała mnie, że nie może jechać. Okej, tyle że"nieco" się wszystko przez to skomplikowało. Takim też sposobem nikt nas nie odebrał z dworca, później nie mogłam znaleźć przystanku (zachciało im się zmian w tym Poznaniu :P), przegapiłam autobus, jechałam na gape, później nie wiedziałam w ogóle na jakim przystanku wysiąść i ostatecznie wysiadłam przystanek wcześniej niż miałam, więc musiałyśmy się kawałek przejść, no a potem musiałyśmy czekać trzy godziny na Martynę (już na Cytadeli). No, ale cóż... nie wszystko można przewidzieć i czasem coś wypada, ale najważniejsze, że nikt mnie nie przyłapał na jeździe bez biletu :P Pies jak zawsze okaz grzeczności, zarówno w pociągu jak i w autobusie ładnie sobie siedziała. No może czasem chciała na rączki, ale to akurat jest tak urocze, że można jej wybaczyć. Trzeba nadmienić, że ludziom z pociągu się bardzo podobała! :D
Na Cytadeli początkowo nie najlepiej się zachowywała. Szczekanie na ludzi, psy i w ogóle na wszystko jej się włączyło, czyli nasz standardowy problem. Ten pies pomimo wszystkich postępów w socjalizacji i tak nie jest jeszcze przykładem "mieszczucha". Przecież nie mieszkamy w dużym mieście, trudniej tutaj o tłumy, psy, czy inne czynniki na które kundel nie reaguje zbyt dobrze. Tam było dużo ludzi, psów, nowości i gdy tylko zabrakło zajęcia (czyt. przestałam rzucać piłkę) zaczynała poszczekiwać. Przyznam, że jest to denerwujące, gdy wszystkie psy zachowują się 'naturalnie', a twojemu wszystko przeszkadza i nie może łaskawie siedzieć cicho. Wiem, że to moja wina, dlatego zła jestem tylko na siebie i na to, że nadal nie potrafię jej do końca zresocjalizować. Ale dobra, dobra przecież tragedii nie było i o dziwo, po tym, gdy dołączyły do nas Martyna z Mo wszystko się uspokoiło. Zaczęła zachowywać się jak pies... no może z kilkoma małymi odpałami :P Ogólnie był spacer, frisbiaczki, pizza i oczywiście foteczki! Duuużo foteczek! W końcu jesień, liście i park taki piękny! ♥ Zatem popatrzmy na malutką część wszystkiego (reszty obrobić nie ma komu :P)!
W końcu nie zapomniałyśmy o wspólnej fotce!
fot. Martyna Rybak

fot. Martyna Rybak

Teraz przejdźmy do sportów. Otóż obi, obi i jeszcze raz obi to nasz główny cel! A dokładniej, wyznaczyłam sobie kilka celów, będących elementami obi. To co chcemy (póki co) osiągnąć podzieliłam na cztery punkty. Prezentuje się to tak:
  1. Dostawianie - tutaj zależałoby mi na wyeliminowaniu pewnego "upodobania" białego umysłu. Wymyśliła sobie, że po tym jak dostawi do nogi, podnosi jedną łapę i tak siedzi patrząc mi w oczy. Czas ją uświadomić, że ta łapa to jednak tak nie bardzo. No i oczywiście ćwiczyć dostawianie na różne sposoby i je doskonalić!
  2. Zmiany pozycji - czyli to co z obi idzie najlepiej, ale jednak nie idealnie. Przede wszystkim musimy w końcu wypracować ładne "stand", bo póki co z naprowadzaniem słabo wychodzi, a co dopiero samo słowo :P Chciałabym też, żeby nauczyła się, że zawsze ma robić to porządnie (zdarza się, że od niechcenia 'suwa' łapami :p) i przede wszystkim, aby dobrze odróżniała komendy, bo czasem woli działać "instynktownie" (po siad zawsze jest leżeć, leżę, więc o co ci chodzi?) .
  3. Zmiany pozycji przy nodze - ahh, tak jak dobrze wychodzą, gdy jesteśmy na wprost siebie, tak przy nodze totalnie leżą. Dodatkowo, gdy nie wymagam od niej, aby te pozycje zmieniała, ta siedząc przy nodze zaczyna prosić, aby za chwile pacnąć na ziemię. No to nie tak ma być i tutaj czeka dużo pracy.
  4. Chodzenie przy nodze - tak jak dawniej walczyłam, przez wiele miesięcy, aby wypracować kontakt, tak teraz musimy walczyć, żeby zaczęła przy tym myśleć. Kontakt ma super, ale strasznie wyprzedza, podnieca się (bo przecież na mnie patrzy i idzie!) i idzie zbyt dalekiej odległości od nogi. Nad tym wszystkim musimy zapanować. 
Gdy osiągniemy już w tym wszystkim 'jakiś poziom', zamierzam przejść do czegoś o wiele trudniejszego. Czegoś co będzie wymagało od tego psa bardzo dużo, ale ode mnie również... i przede wszystkim cierpliwości. No, ale zawsze twierdzę, że chcieć to móc! 

Na koniec chciałabym jeszcze nadmienić, że pracujemy również nas mięśniami! I trzeba przyznać, że bywają już widoczne ;D 
fot. Martyna Rybak

Pozdrawiamy:
K&K

6 komentarzy:

  1. W końcu jesteście. Trzymam za słowo o regularnym blogowaniu ! xD Po za tym śliczne focie ;)Pozdrawiamy i zapraszamy do nas dziennik-labow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj ze zrozumieniem. Nigdy nie obiecywałam i obiecywać nie będę regularnych postów, bo zwyczajnie wiem, że się do tego nie nadaje ;)

      Usuń
  2. Też zgadzam się z stwierdzeniem "chcieć to móc" tak walczyłam motywację u Kentucky'ego ;)

    Pozdrawiamy
    Dominika&Kentucky :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje i powodzenia :D Jesienne zdjęcia <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super te jesienne zdjęcia !

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia... Szczęka opada. Spacer... Jakby wszystko było wg. planu, to przecież byłoby nudno! Nikt nie kazał Wam włożyć kagańca w autobusie?
    Obi, obi, obi... Moja ulubiona dyscyplina. U nas chodzenia przy nodze na razie wcale nie ma, ćwiczymy dostawianie perfekt i zmiany pozycji. Przy nodze siad i waruj wychodzi dobrze ale odwrotnie już nie. Wstań to w ogóle masakra, muszę psiaka stopą pod brzuch tryknąć, żeby załapał. Przynajmniej przede mną jakoś to idzie i nawet pies się nie przesuwa do przodu.
    A jak u Was z zostawaniem? U nas jest dobrze w linii prostej i z łagodnymi skrętami (a i tak tylko w siadzie i warowaniu, o zostaniu w staniu nie mam na razie co marzyć), ale jak przejdę za niego to się ruszy...

    OdpowiedzUsuń