środa, 28 stycznia 2015

Social - nasze zmagania.

Kama jest psem z zawalonym socjalem, wynikającym z mojej wcześniejszej niewiedzy. Jeszcze te dwa lata temu nie miałam pojęcia, jak powinien wyglądać prawidłowy socjal u psa, ani jakie jego brak niesie za sobą konsekwencje. W praktyce brak odpowiedniej socjalizacji utrudnia nam życie. W końcu nie można przymknąć oka na strach psa przed najbliższym otoczeniem, psami, ludźmi i hałasami. Wprawdzie nie jest tragicznie jednak, gdy spacerujemy przez miasto pies jest widocznie przytłoczony całym środowiskiem i niespecjalnie można mieć z nią jakikolwiek kontakt, a już o skupieniu nie wspomnę, pies zwyczajnie się wyłącza na wszystko i idzie jak zbity. Oczywiście nie jest tak zawsze, ale zdarza się. Szczególnie w "ruchliwe dni". Brak socjalu, utrudnia nam także wyjazdy na semi czy obozy. W końcu po co, skoro sucz i tak nie będzie nadawała się do pracy. Niepotrzebny stres dla niej i dla mnie, więc na razie wstrzymujemy się z planami związanymi z wyjazdami. Przynajmniej w najbliższym czasie, na nic takiego się nie wybieramy :) Mamy teraz inne priorytety, jak właśnie naprawienie psa! Resocjalizujemy się i to aktualnie stawiam na pierwszym miejscu! :) Szczerze powiedziawszy, to nawet ograniczyłam w znacznym stopniu sport i treningi. No chyba, że znajdujemy się w nowych miejscach! :) Ano właśnie, zawsze narzekałam na brak pól i większych wybiegów dla psa, po za parkiem. Ostatnio wybrałyśmy się właśnie na socjal, przez spokojną ulicę, ale co jakiś czas ujadającymi psami. Przeszłyśmy kawałek, a po jakimś czasie z lewej strony, ukazał nam się placa zabaw o którym oczywiście wiedziałam, jednak nigdy nie poszłam ZA niego! I takim właśnie sposobem wyszłyśmy na piękne i wielkie pole! A co za tym polem? Kolejne pole! :D Dodatkowo obok znajdują się fajne górki i duuużo błota :)  Zdecydowanie jedne z moich najlepszych odkryć. Fajnie się tam trenuje, taka cisza, spokój, no i przestrzeń!
przytłoczony całym środowiskiem i niespecjalnie można mieć z nią jakikolwiek kontakt, a już o skupieniu nie wspomnę, pies zwyczajnie się wyłącza na wszystko i idzie jak zbity. Oczywiście nie jest tak zawsze, ale zdarza się. Szczególnie w "ruchliwe dni". Brak socjalu, utrudnia nam także wyjazdy na semi czy obozy. W końcu po co, skoro sucz i tak nie będzie nadawała się do pracy. Niepotrzebny stres dla niej i dla mnie, więc na razie wstrzymujemy się z planami związanymi z wyjazdami. Przynajmniej w najbliższym czasie, na nic takiego się nie wybieramy :) Mamy teraz inne priorytety, jak właśnie

A tak oto się prezentują: 
+ zadowolony z kąpieli błotnej pies


 Jako, że nas socjal leży, a postępów nie będzie bez planu działania, postanowiłam owy plan opracować!


A więc na początek, co chcemy osiągnąć:
• luźne spacery nawet w dużym gwarze 
 • duuużo skupienia na mnie w różnych miejscach i sytuacjach
    • dobra reakcja na inne psy, czyli inaczej udowodnienie,
 że pieseczki nie takie straszne i nie od razu trzeba się spinać ;)
• opanowanie strachu/zdenerwowania przed różnymi dźwiękami, hałasami, ludźmi i psami
(co umożliwi nam branie udziału w semi/obozach/warsztatach :) )
• 100% odwoływalności w różnych miejscach i sytuacjach
•  normalna praca w różnych miejscach i sytuacjach

To nasze cele priorytetowe do których dążymy! :D



Teraz tylko czas na zaplanowanie, jak to osiągnąć?
Otóż znam odpowiedz na to pytanie, wystarczy tylko zapisać. Tak więc:

•  Nowe miejsca!
Tak, to przede wszystkim powinno być na pierwszym miejscu. Dzięki nowym terenom, pies pozna bardziej świat i pozwoli mu się to bardziej przystosować do wszystkiego co nowe. Będzie znał więcej sytuacji, odgłosów oraz przede wszystkim  pomoże to w pokonaniu lęku przed natłokiem ludu, czy szczekaniem psów ;) Mam zaplanowane, gdzie koniecznie musimy się udać, aby cała resocjalizacja przebiegła pomyślnie :)

Miasto 
W zasadzie najważniejsze z miejsc. Natłok ludzi, ludzi z psami! Wszędzie spotyka się coś innego, więc pies musi się do tego przystosować. Różne miejsca = wielki plus dla socjalu! :D Ogólnie rzecz biorąc, nie mieszkam w wielkiej metropolii, więc miejsc nie jest dużo, ale zawsze coś się znajdzie.

PKP 
Powiem po prostu tyle; jakby się mogła odbyć poprawna socjalizacja bez odwiedzenia stacji kolejowej! :D Kolejna nowa sytuacja, a jak nam szczęście dopiszę to zetkniemy się z jadącym pociągiem! A dodatkowo zdjęcia na PKP wychodzą świetnie! :D

Osiedla 
Bo czemu by nie pochodzić sobie po osiedlach :P

Inne miasta
O tak, wielki czas zacząć odwiedzać z psem nowe miejscowości. W ferie (które u mnie zaczynają się 16 lutego) pojawimy się w Szczecinie i posiedzimy tam przynajmniej tydzień. Czekają nas nowe doświadczenia i zmagania! Kama w Szczecinie, była zaledwie dwa razy w życiu, ze względu na Killer'a (mix ONka z Dobermanem - z pewnością napiszę kiedyś o nim posta), który przez długi czas rezydował u mojej babci. Jednak aktualnie pies przebywa z moim wujem w Norwegii ;) W każdym bądź razie, z pewnością duże miasto jest wręcz idealnym miejscem na socjal. No i przede wszystkim poznamy coś nowego - AUTOBUSY! U nas takich machin się niestety nie spotyka ;)

Miejsc w planach jest o wiele więcej, ale nie będę wszystkich wypisywać. Przejdźmy dalej:

Nowi ludzie
Z pewnością poznawanie nowych ludzi wyjdzie jej na dobre. Mam nadzieję, że po pewnym czasie przestanie się tak spinać na widok obcych ;) Różne osoby będą się z nią bawić i dawać smaki - powinna się choć trochę bardziej przekonać :)))

Psie spotkania
Jak najwięcej spotkań z psami, to jest niezwykle istotne. Kama to panikara, co nie miara, a przecież nie ma się czego bać. A znowu często zdarza się (a w zasadzie ciągle), że sucz wypryśnie do innego psa i za chiny nie chce się odwołać, a tak to w większości się na psy spina. Nie wiem co siedzi w tym małym łebku, ale mam zamiar to uporządkować :)))

Podwórko
Mieszkam w kamienicy, ale posiadam coś takiego jak podwórko (wyłożone szklaką, ale jest...) i jest to takie miejsce w którym sucz bywa tylko kilka minut - na siku. Za każdym wyjściem jest tak samo, suka zaczyna ujadać i po jakimś czasie się uspokaja. No chyba, że zobaczy sąsiada... oj to już nie ma na co liczyć, Kam będzie szczekać ile wlezie, bo przecież podwórko jest jej! Często mamy też otwartą bramę, więc trzeba poszczekać na przechodzących chodnikiem ludzi, pobać się trochę pojazdów, no przecie :))) Trzeba to wszystko koniecznie zwalczyć, bo takie zachowanie strasznie irytuje :P

To chyba już wszystko, z tych takich typowych kroków. Podsumowując, zamierzamy poznawać pełno nowych sytuacji i uspokoić psa na tyle, żeby przestał na każdą zmianę tak źle reagować. Będziemy uczyć się pracować i skupiać w różnych miejscach, nawet przy ludziach i psach! A jako pierwszy krok stawiam sobie po prostu, wyluzować psa :)

Ten inteligentny wyraz pyska :') 

Mam też pewne plany, co do postów. Postaram się pisać o naszych postępach i ogólnie przebiegu resocjalizacji. Co jakiś czas pojawi się notka o tej tematyce, z nowymi informacjami, doświadczeniami i obserwacjami! :) Już niebawem powinna pojawić się, pierwsza jej część, bo naprawianie socjalu zaczęłyśmy już jakiś czas temu :)
 
To na dziś tyle.

Pozdrawiamy:
K&K

sobota, 10 stycznia 2015

Styczeń

... czyli co nieco o pierwszym miesiącu nowego roku. 
A w zasadzie jego początku, w końcu dopiero 10. 

Jak zaczęłyśmy nowy rok... hmm... wspomnę może na początek o sylwestrze. Do końca nie byłam pewna czy biała boi się fajerwerków czy nie, chciałam więc to zaobserwować. Jednak plany całkowicie się zmieniły i nie było mnie (ani nikogo innego) w tym czasie w domu. Dlatego dla bezpieczeństwa pies powędrował do mojej babci. Odebraliśmy ją następnego dnia i oczywiście padło pytanie "co robiła?" (oczywiście w sensie, o północy). Jak się okazało podczas, gdy część właścicieli denerwowała się o swojego psa, który szaleje ze strachu, moja całkowicie nieporuszona sobie leżała. Nawet nie śmiała podnieść swego zacnego łebka. Bardzo mnie to cieszy :D


Przechodząc dalej, 5 stycznia przyszedł w końcu nasz prezent urodzinowo-świąteczny. Właśnie... zapomniałam wspomnieć, że 21 grudnia moja biała sucz skończyła dwa latka!! Z tej okazji powstał trailer zapowiadający filmik na tę okazję, który pojawi się w lutym. Dodam, że trailer był kręcony cyfrówką, więc mam nadzieję, że lustrzanka mnie nie zawiedzie i da mi filmiki lepszej jakości :) 


Co do prezentów, są nimi dwie obróżki z Furkidz'a! Jako, że nie mogę teraz wydawać zbyt wielu pieniędzy, a nowa obroża i tak by się przydała, postawiłam właśnie na obrożę x2 :)


A oprócz tego, tego samego dnia, Kama została pozbawiona połowy swego zacnego futra! :) 

 

A następnego dnia, czyli 6 stycznia spotkałyśmy się z najlepsiejszym człekiem i jego świetnym piesełkiem z bloga - http://costa-sbt.blogspot.com/ . Costa pełniła rolę mojej psiej modelki. Niezwykle ruchliwy z niej szczyl, więc zadanie do prostych nie należało! Ostatecznie jestem średnio zadowolona z efektów, bo zdjęć wyszło dosyć mało. Jednak i tak sesja była udana! :D Spotkanie Kamy z Costą była też pewnym rodzajem socjalu i sprawdzenia jak sucz zachowa się przy szczeniaku. Tak jak się spodziewałam, Costa nie przypadła jej do gustu. Ruchliwy i nachalny szczeniak chcący się bawić, nie specjalnie jej się spodobał. Szczerzyła się, piszczała, uciekała, później kicała za Costą wydając dziwne dźwięki przypominające wark (dokładnie tak jak w Annówce). Gdyby młoda nie była taka narwana, zapewne wyglądałoby to inaczej. Dopiero w domu, gdy obie się zmęczyły zaczęły spokojnie się obwąchiwać :) To spotkanie przekonało mnie, że nie mam co liczyć w przyszłości (nawet po pełnej resocjalizacji) na "miłość" Kamy do narwanych i nachalnych psów. Choć kto wie, co siedzi w tym małym móżdżku :) Ogólnie rzecz biorąc, dzień spędziłyśmy bardzo fajnie! Costełka dwa razy postanowiła wywalić mój śmietnik, a raz nawet został na jej łebku. Oprócz tego wyciągnęła jakiś stary gryzak spod mojej szafy, użyczyła sobie zabawki mojej suczy i porwała mi wielkiego misia. Czuła się jak u siebie :D A później obie padły (Kama oczywiście na łóżku, bo gdzieżby na podłodze :P ) i wydawały się takie grzeczniusie :D

Efekty sesji:





Bo szczenior postanowił sobie spaść z ławki ;'D 




Takie same obróżki! :D





Co by tu jeszcze powiedzieć. Na ogół zaczynam zauważać, znaczną poprawę w pracy z kundlem i jakość jej wykonania! W sportach idzie nam co raz lepiej, a szczególnie we fri. Sucz w końcu zaczyna ładnie łapać!! Mam też pewne postanowienie, dotyczące sportów. Mianowicie, zaczynamy zmagania z agility! Dopiero jakiś czas temu przekonałam się do tego sportu i zdołałam wymyślić, gdzie będziemy mogły ćwiczyć. Rzecz jasna wszystko czysto amatorko, bo w końcu gdzieżby u mnie był jakiś klub czy chociażby ludzie ćwiczący agi ;) Póki co ćwiczymy postawy typu, zostawanie i na sygnał obieganie słupów czy robienie vaultów od drzew. Szczerze powiedziawszy wychodzi to na prawdę super, nie mam co narzekać. Jedyne co nie do końca wychodzi, to obieganie z lewej strony. Sucz jakoś zawzięcie woli prawą ;) W tym sporcie akurat widzę nas obie i mam wrażenie, że najbardziej pasuje mojej suczy. Ale pożyjemy, poćwiczymy i zobaczymy! :) 

A na razie pokażę kilka frisbowych efektów pracy :) 



Oprócz tego, zaczynam się z suczą dogadywać co raz lepiej. Co niezwykle mnie do wszystkiego motywuj! Oby na koniec tego roku, wszystko było jeszcze lepiej! 

Wspomnę też o tym, że liczyłam na Startersy w wakacje (oczywiście w Annówce). Jednak nie udało nam się dostać. Później myślałam, żeby jechać na dwa mniejsze seminaria w lutym i sierpniu. Ostatecznie wychodzi na to, że prawdopodobnie pojedziemy w czerwcu i sierpniu na "4 Pory roku z Patrycją Kowalczyk". W próżniejszym czasie może coś dojdzie, może coś ubędzie, ale liczę na pierwszą opcję! Ciągle szukam czegoś fajnego, więc zobaczymy jak to z tym wszystkim wyjdzie :) 

Na koniec dodam króciutki filmik, z naszych ćwiczeń chodzenia na przednich łapach! :)




To chyba na tyle. Następnym razem powinna pojawić się bardziej tematyczna notka :)

Pozdrawiamy:
K&K