czwartek, 2 kwietnia 2015

Pies i fotografia - jak to jest u nas?

Witajcie!
Ahh... tak dawno nic nie pisałam, że czas było to w końcu zmienić :)
Zapraszam, więc na post o Kamie w roli modelki oraz mnie w roli fotografa!


Osoby, które interesują się kynologią i wprost nią żyją, uwieczniają swoje przygody na blogach, czy po prostu w internecie, po pewnym czasie odnajdują kolejne hobby, jakim jest właśnie fotografia (wiadomo, że znajdą się osoby odbiegające od normy). U nas rzecz jasna było tak samo - jest pies, trzeba mieć też aparat! To w zasadzie podobnie jak z dzieckiem. Każdy rodzic chce uwieczniać na zdjęciach swojego malucha, aby mieć po nim jakąś pamiątkę. Nie bez powodu psiarze nazywają swoje psy dziećmi! :D Oczywiście nie mówię tutaj o traktowaniu psa jak małego człowieka ;)
Znaczna większość osób, zaczynających przygodę z psią fotografią, rozpoczyna od zdjęć byle jakim aparatem lub telefonem. Po odkryciu w fotografowaniu czworonoga "tego czegoś" taki sprzęt przestaje wystarczać i zakupuję się coś bardziej profesjonalnego - lustrzankę cyfrową.
Oczywiście, tak również było i u nas :)


Ale zacznijmy od początku...

Przed pojawieniem się w moim domu Kamy, posiadałam Maxa psiaka również w typie WHWT. Zdjęcia miał robione, tylko telefonem i nie były one zbyt ładne, lecz jakoś mi to w tamtym okresie nie przeszkadzało. Ważne było to, że pokochałam robić psu zdjęcia! :) Aparat w telefonie służył mi, aż do gwiazdki w 2012 roku (Max miał wtedy niecałe 3 lata), gdy dostałam swoją pierwszą cyfrówkę. Początkowo szał był wielki, bo zdjęcia lepsze! Niestety, pojawienie się tego aparatu symbolizuje również, śmierć mojego psa. Miesiąc później Max został potrącony przez samochód, po czym w nocy 30 sierpnia odszedł (coś więcej o nim, wspomnę w innym poście). Tak, więc modelem pod cyfrówkowym obiektywem pobył mi krótko...
Miesiąc później pojawiła się Kama, jednak wraz z jej pojawianie, powróciliśmy do przeszłości. Znów w ruch poszedł tylko i wyłącznie aparat w telefonie (jako, że kabel USB aparatu, postanowił się schować), przez co efekty "sesji" były bardzo marne. Szczególnie przy ciągle ruszającym się szczeniaku :P Jednak, po dosyć długim okresie użytkowania tym jakże profesjonalnym sprzętem, kabel magicznie się odnalazł, w torbie od laptopa :P No, więc szczęście wielkie "mamy aparat!". Były zdjęcia cyfrówką, więc byłam zadowolona. Porównując z telefonowymi były o niebo lepsze, ale ... no właśnie jest jedno "ale"... ale lepsze nie znaczy dobre. Po pewnym okresie zaczęłam narzekać na cyfrówkowe zdjęcia i zapragnęłam lustrzanki, zakochałam się w zdjęciach z bokehem i nieostrym tłem. Reakcja rodziców negatywna, więc zostało użeranie się z obecnym sprzętem (dodam, że wyjątkowo słabym, nawet jak na cyfrówkę), zdjęcia w ruchu były porażką, kolorystyka również, ale nic nie mogłam na to poradzić. Całe szczęście wiosną zeszłego roku, wybrałam się razem z rodzicami  i oczywiście psem, nad jezioro. Rzecz jasna aparat poszedł w ruch - pies, plaża, drzewka wiśniowe itd. Ten wyjazd był dla mnie przełomem... mogę mieć lustrzankę. Do rodziców w końcu dotarło, jak bardzo lubię robić zdjęcia i jaką przyjemność mi to sprawia. Decyzja była, że dostanę lustro pod choinkę ... no i jest! :) Używam mojego canonika od grudnia (czyli 4 miesiące) i w końcu czuję się w pełni spełniona (choć jeszcze, przydałby się pewien obiektyw i byłoby idealnie)! :)))

I to w zasadzie koniec historii o sprzęcie, możemy, więc przejść do ciekawszych części :)

Max - telefon
Max - cyfrówka

Kama - telefon

Kama - cyfrówka

sakura - cyfrówka

Kama - lustrzanka
Kama jako modelka... ahh... zdecydowanie , jest bezapelacyjnym mistrzem...
... władania językiem (szczególnie podczas ziewania)! :D

Japończyk :D













Ten język niezwykle kocham i nie wyobrażam sobie sesji, bez chociaż jednego zdjęcia z jego udziałem. W końcu, na każdej sesji trzeba ziewnąć! :D

Jak można na pierwszy rzut oka zauważyć, zdjęcia z językiem wykonywane są zwykle w warunkach domowych (zazwyczaj przy słabym świetle). Przez co niestety tracą dużo na całym efekcie fotografii. Zdarza jej się jednak ziewnąć w "lepszym miejscu", przez co zdjęcie wychodzi na prawdę fajnie. Tak, jak na przykład to poniżej:


To zdjęcie wprost uwielbiam. Tak bardzo, że nawet mam je oprawione w ramce :) Zdecydowanie moje klimaty, jeśli chodzi o fotografię. No i trzeba też wspomnieć, że zalicza się ono do tych "artystycznych" fotografii, w odróżnieniu od poprzednich.

Jeszcze kilka bardziej "artystycznych":









Kama świetnie pozuje w statyce. Potrafi przez długi czas siedzieć, bądź leżeć w jednym miejscu. Nawet bez smakołyka, można poprosić ją o trochę skupienia na sobie, co jest bardzo wielkim plusem. Mając lustrzankę, nie ma się możliwości trzymania smakołyka. Jedną ręką trzeba ustawiać ostrość, a drugą robić zdjęcie, więc na trzymanie smaka musiałabym mieć trzecią rękę, lub ewentualnie wygimnastykowaną nogę :P
Trzeba też wspomnieć, że wielkim plusem, gdy fotografujemy psa, jest możliwość spuszczenia go ze smyczy. Zdjęcia wychodzą wtedy, choć odrobinę lepiej. Wprawdzie, nie zawsze biała jest luzem, jednak tak na prawdę, nie byłoby większego problemu spuszczenia jej w większości miejsc.


W statyce jest cudownie, ale inna sprawa to zdjęcia w dynamice. Ruch na zdjęciach ... uhh... kompletnie inna bajka. Ja osobiście jestem na tyle nieumiejętna, że zdjęcia w ruchu mi praktycznie nie wychodzą. Za każdym razem mają złą ostrość lub zły kadr. Dodatkowy trud, pojawia się przy "rozruszaniu" psa. Jedyny sposób na to, aby sucz przybiegła do mnie z radosną minką (a nie z nosem przy ziemni) to rzucenie jej zabawki. A tutaj znowu dodatkowy trud, bo najpierw trzeba coś rzucić, szybko chwycić za obiektyw i starać się, aby zdjęcie wszyło okej, do tego wołać psa i postarać się zrobić zdjęcie, zanim do ciebie dobiegnie. Ciężka sprawa, szczególnie, gdy chce się zrobić zdjęcie pisontką :P Ciągle ćwiczę i póki co nie pokażę Kamowego zdjęcia w ruchu ;)

Za to, fotografowanie innych psów w ruchu jest już o wiele prostrze. Można skupić się na samych zdjęciach, a nie jeszcze na psie. W poprzednim poście, była prezentacja zdjęć Jagody i Costy. Wszystko w ruchu :) Jednak chyba tego, jeszcze nie było, więc pokażę:


Przejdźmy teraz do tego, jak jest jeśli chodzi o Kamę w obiektywie innych. Póki co tylko trzy osoby miały okazje porobić jej fotki. Mianowicie Kinga, Martyna oraz Jagoda. U Kingi zdjęcia Kamy były pozowane. Musiałam psa ustawić i skupić na sobie. U Martyny w zasadzie tak samo, tyle, że pojawiły się jeszcze zdjęcia vaultów. No, a u Jagody to kompletnie zero pozowania. Kama podeszła, no to zdjęcie było cyknięte, a tak to tylko zdjęcia ze mną (frisbee, obi, agility, sztuczki itp. / większość była w poprzednim poście). Szczerze powiedziawszy, przy pozowaniu w lesie byłam zestresowana, że mi pies nie usiedzi itp. Tym bardziej, że w okół latała Molly... no i border pozował świetnie :P Nie było źle, ale mogło być lepiej, jednak to zapewne tylko moja wina.

Zaprezentujmy, więc owe fotki:

by Kinga Szulczewska

by Kinga Szulczewska

by Kinga Szulczewska

by Martyna Rybak

by Martyna Rybak

by Martyna Rybak

by Martyna Rybak

by Martyna Rybak

by Martyna Rybak

by Martyna Rybak

by Martyna Rybak

by Martyna Rybak

by Martyna Rybak
by Jagoda


by Jagoda (moją cyfrówką)

by Jagoda

by Jagoda

by Jagoda

by Jagoda

by Jagoda

by Jagoda

by Jagoda

by Jagoda
Muszę wspomnieć jeszcze, że Kama ma niezwykłe zamiłowanie do ławek, murków itp. (byleby nie musiała być na ziemi) :D






No i już chyba ostatnie, co mam do powiedzenia. Kama świetnie pozuje, ale utrudnia urozmaicanie fotek. Pomimo, że potrafi dosyć sporo sztuczek, bez naprowadzania i ogólnie bez smaka wykonuje tylko siad, waruj, wstydź się i poproś. To trochę przeszkadza, tak samo jak jej "niezwykła wrażliwość" na to, aby nie leżeć na ziemi :P



Widzicie ten "strach" w oczach. "Zmusiłam" biedactwo na leżenie, na brudnej ziemi! Jak mogłam! :P
Nad sztuczkami na odległość musimy popracować. Wszystko jest do zrobienia :)

No i ostatni punkt programu - SELFIE :D
Oj tak, jesteśmy świetne w robieniu sobie wspólnych zdjęć :D

Współpraca musi być 






Podsumowując:
Kama jest zdecydowaniem idealnym psem, jeśli chodzi o fotki. Pozuje cudownie i nie wyobrażam sobie, aby mogło zabraknąć na zdjęciach języka :D Ja nastomiast, póki co robię zdjęcia w jeszcze nie do końca umiejętny sposób, ale się staram i widzę własne postępy! :)

____________________________________________________________________

Mam nadzieję, że taki chaotyczny i dosyć luźny post Wam się spodobał ;)

Pozdrawiamy:
K & K