czwartek, 25 czerwca 2015

(Almost) Holiday!

Zakończenie roku szkolnego już jutro, co oznacza początek pięknych dwóch miesięcy wakacji! Sami powiedzcie... kto się nie cieszy? :D Wakacje to przede wszystkim, więcej czasu na wszystko, czyli również więcej czasu dla psa. Czas, w którym się trenuje, ćwiczy, pływa, wyjeżdża i korzysta z ciepła! Mnie przede wszystkim zachwyca myśl o jeziorach i wyjazdach (uwielbiam podróżować) <3 
Nasze przygotowania do wakacji trwają i właśnie tego będzie dotyczył ten post. Zacznijmy od tego co rzadko się zdarza, czyli .... porządków

Tak, jestem osobą, która praktycznie nie sprząta w domu :p Muszę się przyznać, że praktycznie cały czas mama sprząta mi w pokoju i tak jest w zasadzie od zawsze. Nie lubię bałaganu, ale też nie lubię sprzątać, więc wychodzi jak wychodzi. W każdym razie, pewnego dnia (poniedziałek) olśniło mnie i postanowiłam ogarnąć trochę psie rzeczy (moje też, ale przede wszystkim psie). Pozbierałam wszystkie zabawki walające się po domu, wrzuciłam do naszego 'pudełka' i wzięłam się za szafkę. Tam trochę więcej roboty. Na koniec, miałam całą siatkę papierów i rzeczy, które nadawały się tylko do śmietnika, ale znalazłam też całe pudełko smaków z boscha! ;D 
Nie chwaliłam się, ale jakiś czas temu, udało nam się zająć III miejsce w konkursie "Pokaż co potrafisz!" u Nie taki york straszny. Nagrodą był bon do sklepu apetete oraz adresówka safepet. Jeszcze raz bardzo dziękujemy! :) Przed wczoraj (wtorek) przyszła paczka, którą zamówiłam właśnie za wygrany bon, a wczoraj przyszła również adresówka :) Wszystko prezentuje się tak:
Dwie paczki przysmaków z brita (let's bite),  saszetka na smaki z trixie i piłka na lince z trixie
Jako, że już w przyszły weekend (4 lipiec) jedziemy do Wałcza, trzeba było zamówić coś jeszcze. Paczka, również przyszła wczoraj, a w niej moje miłości:
hero air 235 x2 , hero xtra distance oraz hero xtra freestyle
Wszystkie nowości prezentują się tak:

Ogólnie jesteśmy już przygotowane, na wakacje, a przynajmniej ich początek :) A na koniec, nasza aktualna (jeszcze niewielka) kolekcja dysków:


A Wy? Jak przygotowujecie się do wakacji? :)

Pozdrawiamy:
K&K

niedziela, 21 czerwca 2015

2,5 roku!

Dokładnie dziś mija dwa i pół roku, od narodzin tego małego, białego, dziwnego potwora! :D Kamcishishi jest już ze mną od 2 lat i 4 miesięcy, czyli w zasadzie szmat czasu. W postach tego typu, zazwyczaj widnieją słowa w rodzają "kiedy to minęło", ale nie tutaj. Nie wiem jak to jest, ale ja mam zawsze poczucie, że pies dorasta bardzo wolno. To dobrze czy źle... chyba dobrze, chociaż w zasadzie nie ma różnicy. W każdym razie, zacznijmy od tego co wszyscy lubią najbardziej, czyli .... prezentów! Z rzeczy materialnych Kama dostała... no dobra, nic nie dostała. Całe szczęście, psy nie są materialistami i jakoś nie specjalnie się tym przejmują. Zresztą, jest to 'niepełne' święto tak naprawdę, więc nie musi być to super drogi prezent. No, a co było tym prezentem? Oczywiście, że długi spacer!


Towarzyszyli nam oczywiście Nel i Niko, jak w zasadzie zawsze ostatnimi czasy. Wybraliśmy się do lasu, w którym z Kamą byłam jakiś czas temu (pisałam o tym w poprzednim poście). Poprzednim razem jechałyśmy rowerem, więc dystans nie wydawał się zbyt odległy. Pieszo natomiast, to całkowicie coś innego. Są to jakieś 3km w jedną stronę, czyli nie tak blisko. Pieseły jak zawsze się wyszalały, a my porobiłyśmy fotki, porzucałyśmy frisbiacze i w zasadzie byłoby to na tyle. Psy oczywiście, były widocznie zadowolone. 


Mina zabójcza.


pantera się skrada


Z serii wypadków - mylenia ręki z zabawką :p
 Jedna zabawka i dwa psy = jakże ciekawa sytuacja :p
W drodze powrotnej, wstąpiłyśmy jeszcze do parku i zaliczyłyśmy wodowanie. Trzeba przyznać, że ostatnio wodujemy bardzo często, co jest bardzo fajną sprawą :D Zliczając wszystko, przeszłyśmy koło 8km i zajęło nam to 3 godziny! Wydaje mi się, że prezent udany! ;) 

No, a na koniec to co wszyscy lubią najbardziej, czyli ... filmik! 


____________________________________________________________________________

Wielkie podziękowania należą się też Jagodzie, która ponownie wykonała nam szablon! Wielkie dzięki! :) 

Pozdrawiamy:
K&K

niedziela, 7 czerwca 2015

Długi weekend

Czyli jak było, podczas czterech dni wolnych ;) 

CZWARTEK 
Ten dzień początkowo nie był zbyt fajny. Kama miała minę, jakby depresja ją dopadła. Wyciągnęłam dysk sensoryczny, żeby popracować trochę nad mięśniami, ale ta mina odbierała całą przyjemność. Pies wykonywał polecenia jakby chciał, a nie mógł. W końcu się wkurzyłam i zostawiłam ją samej sobie. Dopiero po jakimś czasie, dotarło do mnie, co oznacza takie dziwne zachowanie. Myśl o tym przeraziła mnie o tyle, że mogło to przekreślić nasze plany - seminarium w Wałczu.  Na myśli mam największą zmorę, wszystkich właścicieli niesterylizowanych suk - cieczkę! Jak sięgam pamięciom do 'przeszłości', to przypomina mi się, że podczas poprzedniego DCDC w Poznaniu... sucza też miała cieczkę (nawet pamiętam, że spodobała się jakiemuś borderowi)... a było to w czerwcu. Generalnie, nasz udział we frisbowym semi (4 lipiec) stoi pod wielkim znakiem zapytania i niestety, ale zapewne mam rację i rzeczywiście jej zachowanie to 'burza' przed cieczką. Najbardziej prawdopodobne, że będę musiała jechać sama (lepsze niż nic ;p). Teraz trzymam tylko kciuki, abym jednak się pomyliła. 

Druga część dnia, całe szczęście o wiele ciekawsza i weselsza. Wybrałyśmy się do lasu! W zasadzie, nawet nie wiedziałam, że mam tak blisko las :D Pieszo wprawdzie kawał drogi, ale rowerkiem dosyć szybko można dotrzeć. Pies w koszyk i jedziemy (zadziwiająco lekko mi się z nią jechało, nie powiem ;D). Kama jest przyzwyczajona, do takiego sposobu podróżowana jako, że z moją mamą nie raz już w taki sposób jeździła i za każdym razem z przyjemnością sobie siedzi ;) Na miejscu, pies oczywiście został spuszczony i w końcu 'ożył'! Zniknęło przymulenie i depresyjna mina! Suczi była wyjątkowo radosna i widać było, że potrzebowała spacerku na poprawę humoru ;) Początkowo zatrzymałyśmy się w jednym miejscu, żeby pocykać trochę fotek. Później pies biegł luzem, a ja rowerem. Kolejny przystanek na foteczki i ponowny bieg. Po wyjeździe z lasu, biała znów w koszyk i golimy do domu :) Bardzo przyjemna wycieczka i trzeba ją jak najszybciej powtórzyć! Uwielbiam las, zapach jaki się w nim unosi, a foteczki rewelacja! Tło genialne <3 Wprawdzie nie cyknęłam dużo, bo pies z lekka odmawiał patrzenia się w obiektyw (brak smaków robi swoje), a ja miałam problemy z ostrością, ale coś tam wyszło. Sami zobaczcie :)










Dyskacz też się załapał ;D







Niczył bołdeł





PIĄTEK
Jak to się mówi... piątek, piąteczek, piątunio. Każdy czeka na ten piękny dzień, żeby w końcu rozpocząć weekend. No tym razem weekend już trwał, ale tak czy owak piątek to lubiany przez większość ludzi dzień i w tym również przeze mnie ;) Obudziłam się koło godziny 11 i uznałam, że przejdziemy się z Kamą na dłuższy spacer (dodam, że zazwyczaj chodzimy na dłuższe wędrówki po południu, a nie 'rano'). Byłyśmy w parku. Pies zero chęci do zabawy; goniła, przebiegała i zostawiała. Ogólnie było duszno, więc po krótkim czasie pies zaczął być zmęczony i ja też. Oczywiście, jak zwykle zapomniałam wody dla niej... nie wiem co ja z tym mam, że nigdy nie myślę o tak ważnej rzeczy. W ramach rekompensaty dla dyszącego psa stwierdziłam, że pójdziemy nad wodę. Mam to szczęście, że mój pies bardzo lubi pływać i bawić się w wodzie. Tak też, zaliczyłyśmy bardzo przyjemne wodowanie i aportowanie na jakąś trawę (czy kto wie co to tam było ;D). Po spacerze (który swoją drogą nie przekraczał 30min, bo było na to za ciepło) musiałam użerać się ze złym samopoczuciem spowodowanym temperaturą i duchotą. Po południu, gdy już się ogarnęłam poćwiczyłyśmy elementy obi (chodzenie przy nodze, warowanie z marszu, pozycje przy nodze itd.) i nieco na dysku sensorycznym. Co było wielką zmianą; po raz pierwszy sucz pracowała na samą zabawkę! Nigdy wcześniej się to nie udawało! :D No, a wieczorem wybrałyśmy się na działkę, gdzie poćwiczyłyśmy trochę outy (na jednej hopce) oraz cip&cap (obieganie dwóch drzew, z dwóch stron).
Dzień zdecydowanie zaliczamy do udanych!


Jaka ona jest śliczna ;D <3 


SOBOTA
Ajj, nie pamiętam gorszej soboty. W cieniu 32 stopnie, duchota taka, że nie szło oddychać, a do tego moje samopoczucie. Dawno się tak źle nie czułam, do popołudnia myślałam, że jest to spowodowane upałem. Okazało się, że mam gorączkę i zawalone gardło... świetna wiadomość... . No, ale w każdym razie, pomimo wszystko wieczorem pojechałyśmy nad jezioro. Pies 'cud, miód, malina' (no może oprócz szczekowych odpałów, ale to akurat norma :p), skupienie na zabawce 100%, a woda oczywiście zaliczona. Wodny aport piękny! Ciągłe pilnowanie zabawki i czuwanie, żeby tylko ktoś rzucił, na poziomie bordera (chyba najłatwiejsze do zrozumienia porównanie ;) ). Nie ma czego się przyczepić, naprawdę ;D I w zasadzie, to tyle jeśli chodzi o sobotę. 








Przepraszam za tak małą ilość zdjęć, ale naprawdę nie chce mi się reszty obrabiać :p

NIEDZIELA 
Obudziła mnie burza. Chyba pierwszy raz w życiu od rana usłyszałam grzmoty. Ogólny planem na niedziele był grill na działce, a co za tym idzie możliwość poćwiczenia 'agi'. Jednak pomimo, że burza wkrótce zniknęła, ulewa pozostała uniemożliwiając nam zrealizowanie tego planu. Do wieczora siedziałyśmy w domu, a jednym zajęciem było chwilowe nakręcanie na frisbee. O dziwo, sucza zaczęła obgryzać fastbacka (których nie lubi), co z mojego punktu widzenia wyglądało jak przekonywanie się do takiego rodzaju 'struktury'. Oczywiście mnie to ucieszyło, ale co z tego będzie... zobaczymy później ;) Na tym miała zakończyć się nasza niedzielna 'aktywność', ale nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Była to Nel z Niko z pytaniem, czy wyjdę z psem się przejść. Pomyślałam, że okej i ruszyłyśmy do parku. Piesy się jak zawsze nabawiły, a my również jak zwykle porzucałyśmy frisbiacze ;) Moje kiepskie samopoczucie, ujawniło się przy (wprawdzie lekkim, ale jednak) wysiłku, więc niestety dosyć szybko zmyłyśmy się do domu. No i to byłoby na tyle.




Nowe frisbacze z DCDC ;D

Tak podsumowując, to długi weekend bardzo udany, chociaż mogłoby się obyć bez problemów zdrowotnych. Byłoby wtedy cud, mód, malina :p No, ale cóż... nie ma co narzekać :)

A Wy jak spędziliście długi weekend? Mam nadzieję, że aktywnie! :) 

Pozdrawiamy:
K&K