sobota, 19 marca 2016

Kolory są czarno-białe

Tak, a gorzka czekolada jest pozornie słodka, w końcu czekolada, ale po chwili dopada cię jej gorzki smak i zastanawiasz się, czy na pewno chcesz ją jeść. Podobnie jest ze szczeniakami, które pozornie słodkie, a tak naprawdę potrafią doprowadzić cię do białej gorączki.
Nie raz słyszałam, że szczeniaków się odechciewa. Ba, przecież sama miałam szczeniaki. No to fakt, gdy widzisz zasikany, śmierdzący pokój (pozdrawiam moje panele z wybrzuszeniami), swoje ręce pocięte jak u #sadgirl i masz świadomość ile pracy przed tobą, to nie jesteś zbytnim optymistą. Większość osób ma tak, że myśli nasuwają tylko "po co mi to było?". U mnie tak nie było, ani razu - nawet gdy ilekroć byłam zmuszona sprzątać o 5-6 rano. Zbyt świadomie podjęłam decyzje, żeby tak myśleć. Zawsze myślę sobie, że wystarczy to przeżyć i później będzie już pięknie.
Pierwszy tydzień przebiegł... emm... dosyć ciężki. W zasadzie nic z nią większego nie robiłam. Klimatyzacja, zabawa, uświadamianie co można, a czego nie i sprzątanie... masa sprzątania. A, no i wstawanie w nocy/nad ranem, żeby uwaga... sprzątać (nowość, nie?). W tym samym tygodniu byłyśmy na drugim szczepieniu, po którym w dalszym ciągu musiałyśmy trwać w kwarantannie. Kolejny tydzień był bardzo podobny do pierwszego, ale zaczęłyśmy sobie pomału klikać. Tyle, że to klikanie nam nie wyszło (czyt. mi się nie widziało) i aktualnie komendy ćwiczymy bez wspomagacza (do którego pewnie wrócimy tak czy owak). 
No i w końcu nadszedł ten bardzo wyczekiwany trzeci tydzień, w którym możemy wychodzić na dwór. Ale chwila, mam gorączkę, ups. Takim sposobem trzy dni wychodziłyśmy tylko chwilowo na podwórko, aż w końcu w czwartek poszłyśmy do parku (dwa pierwsze zdjęcia są z tego wypadu). Początkowo miała opory przy każdym, nawet najmniejszym napięciu smyczy, ale później pięknie sobie kicała w trawie i odwoływała. Tak, więc pierwszy spacer wyszedł bardzo na plus :D 
Nawiązując do powyższego zdjęcia, to Ska zapowiada się na ewidentnego waterdoga. 

Kolejny spacer (piątkowy) odbył się w towarzystwie Nel, Nika i uwaga Kamy, której wzięcie nie okazało się zbyt cudownym pomysłem. Tak jak w domu ciągle drze ryja, bo ją szczeniaczek atakuje, tak na dworze zamieniła się w pana życia i szczyl zwiewał aż się kurzyło. Później musiałam ją łapać, bo nie chciała wrócić, gdy białe się koło mnie kręciło. Nika również się bała. Zwiała mi z trzy razy i za każdym razem usiłowała wejść do wody (mówię wam, że przyszły mistrz dog divingu, hah). Musimy jak najszybciej i najefektowniej to zwalczyć. 
"LEEETEEEE!"
No i dzisiejszy, sobotni spacer, gdy w końcu przestałam być tak sceptyczna do niej. W końcu poczułam, że mam super psa, a nie wiecznie gryzące i sikające stworzenie. Ten spacer zdecydowanie był najprzyjemniejszy :) Z chodzeniem na smyczy już o wiele lepiej. Teraz nacisk w socjalizacji stawiam na ulicę, bo Skaza obawia się przejeżdżających samochodów. Aczkolwiek myślę, że szybko to zwalczymy. Za to mijanych ludzi kocha swą wielką, szczeniaczkową miłością :D
"Hello! I'm a superhero!" 
Ogólnie, mogę powiedzieć, że ten pies ma wrodzony aport (aczkolwiek na dworze jest on jeszcze do przećwiczenia), coraz mniej gryzie (♥), pięknie śpi i przebywa w klateczce, w domu już w ogóle nie boi się Kamy i dodatkowo jest pilnym uczniem, który bez nauki wymyślił, że na "łapka" podaje się łapkę :D Swoją drogą zawsze mnie fascynuje, gdy widzę jak 10tygodniowe psy (a tyle właśnie ma obecnie Ska) w filmikach wykonują tryliard sztuczek. I tutaj teraz nie chodzi mi o sam fakt ich wykonywania, bo to moim zdaniem sprawa indywidualna, ale o to, że tym ludziom się chce tyle wymyślać i ćwiczyć. Że mają na to czas. Skaza uczona była (jako, że jeszcze nie mogę powiedzieć, że potrafi) siadać, warować, dotykać ręki (touch it), zostawać i to naprawdę tyle. A nie przepraszam, jeszcze spróbowałam z dostawianiem do nogi.  No i dawanie łapy, jak wspominałam. Chyba powinnam być pod wrażeniem niektórych. Tylko nie wiem do końca w jakim sensie :P
Swoją drogą ten pies rośnie i tyje w tempie błyskawicznym! Aktualnie ma 10 tygodni, jakieś 34cm i ok. 6kg (dokładniejsze pomiary następnym razem). Pamiętajmy, że Kama ma 28cm, haha.

Na poniższym zdjęciu 8 tygodni, 31cm i 4,4kg! 
 A tutaj jeszcze fotka, aby pokazać jak te szczeniaki szybko rosną :P
No i w zasadzie to byłoby na tyle. Dodam na koniec, że szykuje mi się idealny pies! ♥

Pozdrawiamy i tym samym zapraszamy do polubienia fanpejdża!
(więcej o nowej nazwie niedługo!)

17 komentarzy:

  1. Młoda jest wspaniała <3
    Mam nadzieję, że mój mały mistrzu pozna w Poznaniu (w końcu miasto doznań!) Skę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Już ją uwielbiam! :D
    Faktycznie, pierwsze tygodnie ze szczeniakiem to niezła przygoda, ale to też cudowny czas, w którym mamy największy wpływ na szczeniora i obserwujemy, jak w niesamowitym tempie rośnie. I to jest ogromnym plusem! :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ona jest cudowna!
    Na początku, jak to bywa, nie jest różowo, ale wszystko przyjdzie z czasem :)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest śliczna! Na pewno będzie wymiatać :D Widzę obrożę id PikPik - jaką ma szerokość? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rośnie wspaniałe dziecko, ciągle zachwycam się nią na snapie <3. Ee tam, moim zdaniem szczeniakom nie jest potrzebna masa sztuczek, to nie są umiejętności których wpajanie od malucha ułatwi ich naukę niż kilka miesięcy później (bo oczywiście nie mówię żeby zacząć uczyć komend znacznie później, wtedy to pewnie ma wpływ). Fajnie wypracować wstęp do ćwiczeń, podstawy, a przede wszystkim zająć się socjalizacją bo tak się wydaje, że te szczeniaki z super filmików są mistrzami już w codziennym, zwykłym życiu którego na filmikach nie widać. A tu się okazuje, że ogrom z tych psów ma braki w socjalu...może nie zawsze w 100% wynikające z pracy, bo każdy pies różni się charakterem i predyspozycjami ale z pewnością wiele osób woli posiedzieć ze szczeniakiem w domu i klikać z nim sztuczki, niż wybrać się na dworzec, festyn,itd i to nie raz od święta tylko tak, żeby faktycznie szczeniak nauczył się przebywania w takich miejscach. Już nie wspomnę o pokazywaniu maluchowi różnych ludzi i przedmiotów, ostatnio słyszałam jak właściciel narzekał na młodziutkiego psa który miał problem z osobą na wózku, ale przecież nikt wcześniej mu tego nie pokazał. Dlatego moje zdanie jest takie - najpierw socjal i wychowanie, później sztuczki. Chociaż co ja tam mogę mówić, Emet miał niby te 4 miesiące ale od początku żyłam z nim jak z dorosłym psem, dlatego bardzo mnie ciekawi każda kwestia odnośnie wychowania małego szczyla :).
    A powiedz mi, jest tak czasami że wychodzisz na spacery tylko z nią, żeby na przykład bardziej się na czymś skupić? Zastanawia mnie to, jak znosi to drugi pies, jak to ogarnąć ;).
    W ogóle strasznie mało postów, albo w ogóle, na temat wychowania szczeniaka, a poczytałabym :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Naprawdę na snapie? ♥ :D
      Też tak uważam, dlatego właśnie największą wagę przykładam do przełamywania strachu (najbardziej psy, ruch uliczny...) oraz podstaw takich jak zostawanie, odwołanie. Póki co nie robimy nic co się nie przyda, bo na to przyjdzie swój czas :)

      W zasadzie, jak na razie, wychodzę z nimi osobno (rodzina pomaga). Po prostu, póki co nie ogarnęłabym ich dwóch, a nie chcę żeby coś się stało (i bez Kamy boje się, że młode mi się na ulice wyrwie). Małej nie przeszkadza taki układ, ale widać, że Kama jest nieco zazdrosna, gdy widzi, że wychodzi się tylko z drugą. Chociaż już jej ta zazdrość przechodzi :)

      Usuń
  6. Sama mam w domu szczeniora, w prawdzie już młodzika bo w czerwcu wybije rok, ale ani razu nie żałuję ;) Eh u mnie było mniej drastycznie, podłoga zsikana była jedynie parę razy (uhhh), gorzej już było z wszelkimi zabawkami tutłającymi się po ziemi, bo przecież szczeniak? to musi sobie pogryźć, na obecną chwilę już po problemie :) Szczeniak się ogarnie, jeśli my się zabierzemy za niego, dla cierpiących na brak poczucia pewności w wychowaniu szczyla, zawsze polecam jakieś kursy indywidualne, czy chociażby psie przedszkole! Najgorszy pierwszy tydzień, kiedy pies jest narażony na wirusy u choróbska a no i się nie odnajduje jeszcze, ale da się przeżyć! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę, ona jest taka śliczna! Wyrośnie z niej piękna, inteligentna bestia, coś czuję. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Skaza jest przeurocza! Powodzenia dalej:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Na nowego psa przygotowywałaś się długo i dobrze to przemyślałaś, więc teraz nie ma mowy, by Ci się odwidziało :) Przed Wami długa droga, ale na pewno będzie świetnie, wreszcie masz takiego psa jak chciałaś ^^
    Powodzenia w dalszym szkoleniu, Skaza jest piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Olać sztuczki, posłuszeństwo jest najważniejsze! :D
    Mała rośnie jak na drożdżach, a z każdym dniem i tygodniem pięknieje. Widać, że suń ma potencjał, który warto wykorzystać. :)
    Planujecie jakieś sporty w przyszłości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy w planach głównie frisbee, ale spróbujemy też innych rzeczy :)

      Usuń
  11. Piękniśka <3 Ja w końcu polubiłem owczary ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Od razu rzuca się w oczy, jak ona wyroosła :D Wytrwałości życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój młodszy pies klasyfikuje się jeszcze do papiśka ale już nie ma tylu szczenięcych zachowań jak dawniej :3 W sumie to teraz jakoś w kwietniu stuknie mu ten roczek...kiedy to zleciało nie mam pojęcia.
    Mi szczeniaka się nigdy nie odechciało, ale chwil zwątpienia było mnóstwo :P
    Pierwszego szczeniaka dostałam jak miałam 7 lat, miło wspominam ten okres czasu...może dla tego że pies był obowiązkiem rodziców to oni po nim sprzątali, wydawali pieniądze itd. Ja robiłam te przyjemniejsze rzeczy. Drugi papi również był na głowie rodziców.
    No i w końcu czas przyszedł na kolejnego papiśka(zresztą do dziś mieszka, z tą różnicą że ma teraz prawie 6 latek), również nie odczułam jakiegoś strasznego obowiązku, różnicy pomiędzy szczeniakiem a dorosłym psem.
    Wszystko zmieniło się w czerwcu 2015...wtedy pod mój dach przybył spory, niszczycielski szczeniak :p Przy nim nauczyłam się co to chowanie rzeczy(buty,kable, węże ogrodowe, zabawki, słuchawki, ubrania [*]). Ale chyba najbardziej wspominam sytuacje gdy spotkałam się ze starym znajomym, strasznie zachwycał się papim "ooo jaki on słodki", "jak uroczo się bawi" itd. w ciągu rozmowy mój mądry pies postanowił że podbiegnie i jak najmocniej szczypnie mnie zębami w tyłek(potem przez kilka miesięcy to powtarzał bo uznał że to świetny sposób zwrócenia na siebie uwagi), po kilku minutach nasikał też znajomemu na buta...całe szczęście to człowiek dość pozytywny, z poczuciem humoru i wybaczył szczeniakowi i mi ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ło mamuniu, jak rośnie to się robi coraz to piękniejsza! Cud miód! :D
    Tak jak Ola Mikler z chęcią bym poczytała masę postów odnośnie papisiowania. Z chęcią bym się jeszcze czegoś ciekawego dowiedziała! Nie mogę się doczkać kolejnego postu!
    Pozdrawiamy, Biscuit Life | Zapraszamy na konkurs!

    OdpowiedzUsuń