sobota, 19 listopada 2016

Internetowy psi światek

Kilka słów o tym dlaczego wycowałam się z psiarskiej społeczności.
Od zawsze chciałam być zauważana przez innych, chciałam, aby to co robię było doceniane i chwalone. A jako, że w kręgu moich zainteresowań pierwsze miejsce zawsze zajmowała kynologia, to trafiło na społeczność psiarzy. Oczywiście internetową, bo mieszkanie na zadupiu ma ten urok, że raczej trudno znaleźć osoby o podobnych zainteresowaniach. Nie mówiąc już o całej społeczności. Poznawałam i obracałam się wśród psiarzy na różnych portalach, ale raczej nikt nie zaprzeczy, że siedzibą główną był i w dalszym ciągu jest facebook. Z tym portalem miałam w pewnym momencie spory problem, bo uzależniłam się od informacji. Oczywiście wtedy wszystko na mojej stronie głównej płynęło z psiego świata, jakżeby mogło być inaczej. Miałam wrażenie, że muszę być na bieżąco ze wszystkim. Z tym, czy burek osoby x ładnie łapie frisbee, kto na jakim był seminarium, a także jakie odbywają się w najbliższym czasie. Wydawało mi się to niezbędne... tylko właśnie, do czego? Nie wiem do dziś.
 Na facebooku istnieje pewien główny krąg psiarzy, gdzie właściwie każdy każdego kojarzy. A raczej jego psa. Bardzo chciałam należeć do tej "słynnej" elity, ale przecież nie miałam arcymądrego psa, w zasadzie nic nie trenowaliśmy na poważnie (moim zdaniem się nie dało), a do tego nie miał ładnych zdjęć, bo nie posiadałam lustrzanki. Trudna sytuacja dla kogoś mającego parcie na szkło. Nie mówiąc już o fakcie, że mój pies nie był borderem! Bc to jednak pewna przepustka do popularności i niestety do dziś się to sprawdza. Frustrowało mnie to wszystko, przez co bardzo zaczęłam pragnąć drugiego psa (nie zgadniecie jakiej rasy :P), a także aparatu, aby robić mu ładne zdjęcia, wiadomka. Twierdziłam, że Kama jest beznadziejna i nic nie można z nią zrobić, bo po prostu TAKA JUŻ JEST i koniec kropka. Bardzo chciałam, aby stała się frisbeedogiem, co oczywiście nie doszło do skutku. Aczkolwiek mogę się pochwalić, że półroczne starania o chodzenie na kontakcie zakończyły się sukcesem :P Jednak w dalszym ciągu miałam problem z wybiciem się i zostaniem pełnoprawnym psiarzem.
Pamiętam, że zawsze lubiłam oglądać psie filmiki i zawsze też chciałam takie tworzyć. Gdy w końcu udało mi się coś wypuścić zaczęłam dostawać miłe komentarze od osób z kręgu mojego podziwu. Zawsze mnie to podbudowywało i było dla mnie bardzo ważne. W pewnym momencie doczekałam się też lustrzanki, a polepszenie zdjęć i filmów było jednoznaczne ze zwiększeniem popularności. Oczywiście mówię w dużym uproszczeniu, bo moje zainteresowanie fotografią było realne, a nie skierowane bezpośrednio pod publikę. Chociaż w zasadzie jedno z drugim się łączy, ale w tym poście nie będę wchodzić w szczegóły.
To wszystko o czym mówię dotyczy szczególnie 2014, a także 2015 roku. Teraz przejdę do aktualności, mojego obecnego zdania i pozycji w psim świecie. Myślę, że w pewnym czasie stałam się już dosyć rozpoznawalna. Pojawiła się też Skaza , która nie dość, że ma rodowód, to jest jeszcze dosyć rzadkiej rasy. Można by powiedzieć, że mój cel został osiągnięty. Tyle, że przejrzałam na oczy jakim debilem byłam przez te lata. Obecnie znane jest określenie, że coś ssie. Stwierdzam, że psi świat również ssie. Aktualnie uważam, że ta społeczność jest zła. Każdy chce być mądrzejszy od drugiego, każdy wtrąca się w życie innych i próbuje dyktować co powinien robić, jak traktować psa, ale tak naprawdę po co? Nie wiem. Oczywiście bardzo uogólniam, jednak jest masa niezdrowych zachowań w tej społeczności. Ja podczas wszelkich sprzeczek jestem co najwyżej biernym obserwatorem, nauczyłam się, że nie warto w tym uczestniczyć. Zrozumiałam też, że lepiej robić swoje, samemu być z siebie zadowolonym i nie szukać u innych potwierdzenia tego, że to co robisz jest dobre. Teraz nie jestem na bieżąco z niczym i wręcz staram się, jak najbardziej omijać wszystkie publikacje związane z psim światkiem. Jestem nim zmęczona, opuściłam go dla świętego spokoju i naprawdę czuje się z tym bardzo dobrze.

Nie chcę twierdzić, że ta społeczność powinna się rozpaść. Nie chcę też mówić, że jest zła, choć kilka linijek wcześniej to zrobiłam. Trzeba do tego podchodzić zdroworozsądkowo i nie być takim człowiekiem jak ja wcześniej.

Chyba tyle na dziś, zapraszam do dyskusji.  

27 komentarzy:

  1. Na początku nie zwracałam uwagi na psi świat ale z czasem a spróbuje, przecież mam psa to też mogę tam należeć. Należałam, ale nie byłam tak rozpoznawana. Poniekąd bordery non stop podbijały internet, sama zapragnęłam takiego ale doszłam do wniosku że to nie jest pies dla mnie, nie moje kryteria. Robiłam robić na siłę coś co nas nie spełniało a oddalało od siebie. Również przejrzałam na oczy i zobaczyłam co ja robiłam...
    Społeczeństwo i psie i kocie wywróciło się do góry nogami, co by się nie zrobiło to źle, co nie dasz psu jeść źle. Masz wychodzącego kota, źle. Trzymasz psa w kojcu- źle, pies mieszka na dworze w budzie- źle. To po co brałaś/łeś psa jeśli mieszka na dworze. I inne rzeczy, sprawy które można zobaczyć na internecie :)
    Sama wycofałam się z tego świata, nie patrzę na to czy będę rozpoznawalna i czy ktoś obserwuje moje poczynania czy obserwuje uważne i wie co się dzieję. Jeśli komuś się spodoba blog, strona czy też wypowiedzi to super.
    Teraz wiem że nic na siłę, na każdego przyjdzie czas w Internecie :) Chodź fajnie być rozpoznawalnym, nie zaprzeczam.
    Pozdrawiam, Złoty Pies

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie każdy tak zaczynał, nie uwierzę komuś kto zaprzeczy. Nattnes własnie poruszyła pewną kwestię dotyczącą różnego zdania, głównie na dość kontrowersyjne tematy. Miałam kiedyś kilka osób, które traktowałam jako autorytet, uważałam je za nieomylne osoby, kogoś kto ma dużą wiedzę i ją szerzy. Chciałam się utożsamiać w zachowaniach, czerpałam ich wiedzę, którą publikowali na internecie. I teraz uważam, że to był niesamowity błąd. Nikt nie jest nieomylny i zaczęłam to zauważać dopiero z czasem. Z 'listy' autorytetów do dziś nie została na niej żadna osoba. Często podzielałam kiedyś ich zdania, teraz tego nie robię bo myślę inaczej, bo mam swoje zdanie. Mam psa w kojcu na podwórku, nie czuję się z tym źle nawet jak osoby mi wrzucają najgorsze określenia, po prostu się na to uśmiecham bo wiem, że ktoś może być zdenerwowany, wkurzony, może dzwonić na TOZ ale ja wiem, że mój pies ma się dobrze, niczego mu nie brakuje i na te wszystkie wyzwiska nauczyłam się uśmiechać. Nauczyłam się, że tak reagują właśnie osoby, które nie widzą gdzieś indziej prawdziwego problemu - nie potrafią wyjrzeć za okno i zobaczyć błąkające się bezdomniaki, a wola przesiadywać w internetach i obrażać. Od psiego społeczeństwa powoli odsuwałam się już z 2 połową 2014 roku, a teraz nie jestem z nim w ogóle powiązana. No może poza blogiem, ale tutaj zastanawiam się nad metamorfozą.

    Puenta jest taka, że nie interesuje mnie to co ktoś o mnie myśli, ale interesuje mnie to co ja robię, jak to robię. 'Psiarze'już mi się źle kojarzą, nie lubię tego określenia. Mam nadzieję, że nic mnie już nie podkusi by do tego wrócić, bo na prawdę zmarnowałam przez to mnóstwo czasu. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Mieć swojego bloga i tworzyć filmy oraz móc przekazywać i dzielić się pasjami to zawsze było marzenie, które po woli zaczęło się spełniać. Ale też z czasem zaczyna się dostrzegac wady. Masz rację

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja polecam pozbycie się fb,messengera na kilka dni dla własnego spokoju i przecwiczenia silnej woli :D Całkiem inaczej się myśli,posiadamy więcej czasu, którego można poświęcić na coś pozytecznego ;) Wszystkie "spolecznstwa" jak np. nasz psi świat mają wady,ale piękne jest to, że coraz więcej młodych ludzi zauważa te wady i chce postępować lepiej, swoim zdaniem mogą wpłynąć na zachowanie innych :D
    Pozdrawiam,
    Umarły team-Asia i Daisy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O jakie to prawdziwe... Witam w klubie :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mam podobne przemyślenia. Trochę tak jest z tą przepustką, ale przecież nigdy do końca. Ludzie nie są całkowicie źli. Trzeba kochać swojego psa, swoje zdjęcia i filmy i robić to, co się kocha. A jeśli coś przestaje nam sprawiać przyjemność, to przestać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie sobie uświadomoiłam co robię ... Masz rację psi świat uzależnia ale nie jest zły , trzeba umieć z niego kożystać, wyciągać co najlepsze bo do wszystkich problemów przyczynia się zazdrość , zła , okrutnaz chorobliwa zazdrość . Widzę to sama po sobie jestem tak okrutnie zazdrosna a akcesoria , umiejętności, talent innych psów że nie zauważam swojego :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiem jedno- samo sedno :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Psi świat" nie różni się ani trochę od "pozostałego świata". Kółko różańcowe, szkoła plastyczna, korporacja, wszędzie, gdzie głębiej zamoczysz stopy trafisz na jakiś syf, a potem będzie tylko gorzej, dlatego trzeba się trochę zdystansować, żeby nie zwariować :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stuprocentowa prawda. No i też trochę sama jesteś sobie winna, bo to Ty miałaś parcie na popularność. Psi światek jest taki sam, jak każdy inny "światek", więc trzeba czerpać z wiedzy i doświadczenia innych, a głupoty pracowicie odsiewać - i tyle.

      Usuń
  10. Nie jestem jakoś wciągnięta w psi świat na facebooku, nigdy nawet nie próbowałam się jakoś w niego wepchnąć, bo wiedziałam, że to bez sensu. Sama pracując z Wilsonem mam gorsze dni, a kiedyś myślałam, że wcale się nie da. I jasne, patrząc na te wszystkie filmiki i wpisy na blogach o "idealnych psach" chciałoby się, żeby nasz pies też tak potrafił, ale nigdy nie zrozumiem tego wyścigu szczurów - bo mój pies musi być lepszy, bo musi lepiej umieć - i nie zwracania w ogóle uwagi na potrzeby psa, tylko na własne ambicje. I jasne, planujemy drugiego psa, z wielu powodów, również sportowych, ale nie dla bycia super wśród innych. Będziemy ćwiczyć na własne możliwości. Psi świat jest namiastką reszty, jak wspomniano w komentarzu wyżej, niestety. Ale dobrze, że przejrzałaś na oczy - myślę, że każdy miał w życiu coś podobnego, chęć wybicia się w jakiejś społeczności - niekoniecznie akurat psiej. Tyle, że nie wszystkim udaje się zobaczyć w co się wplątali. A zazdrością "bo jej pies umie więcej", "bo jej pies szybciej się tego nauczył, była na większej ilości seminariów", nigdzie nie dojdziemy i tak mało osób to widzi. Jasne, też zazdroszczę ludziom, którzy mają dobre lustrzanki, bo ja nie jestem sobie w stanie na żadną pozwolić w tej chwili, ale nic w ten sposób nie zdziałam. Na wszystko potrzeba czasu. A jeszcze chęć popisania się tym co umie pies, byle wypaść jak najlepiej.. Pamiętam, że w annówce była taka sytuacja, że kilka osób akurat stało z psami przed bramą i jak jedna osoba zrobiła z psem jakąś sztuczkę to cała reszta zaczęła robić coraz to wymyślniejsze rzeczy i z boku to wyglądało wiadomo jak. Komentarz bez ładu i składu, ale Twoja notka bardzo dobrze oddaje sytuacje, które dzieją się na co dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnosząc się do Annówki, to obserwowałyśmy tą sytuację z okna... ;)

      Usuń
    2. I jakie były Wasze odczucia?

      Usuń
    3. Zapewne bardzo podobne do Twoich, ale nie będę pisać publicznie :D

      Usuń
  11. Każda większa społeczność ma swoje dysfunkcje i w każdej znajdą się ludzie nakręcający mechanizm wojny o popularność. Zła nie jest psia społeczność, a społeczność nastolatków i ludzi niedojrzałych, którzy szukają posłuchu i zainteresowania ze strony innych. Zła jest szkoła, klasa, ludzkość, bo ich elementami jest rywalizacja, nie ważne jak głupia.

    OdpowiedzUsuń
  12. No niestety każdy "światek" ma swoje drugie dno i zawsze znajdą się w nim ludzie,którzy chcą być lepsi od innych na siłę,jak najszybciej,nie patrząc na konsekwencje.A więc nie dotyczy to tylko psiego środowiska.W każdej pasji należy dążyć przede wszystkim do samorozwoju,a nie pokazywania innym jakim to się jest idealnym z zazdrości,przeważnie naginając rzeczywistość-wtedy to już nie jest prawdziwa pasja,tylko rywalizacja.Pracujesz z psem-świetnie,udaje Wam się coś-nie widzę problemu żeby pokazać to w internecie,nie oznacza to od razu,że jesteś pustym chwalipiętą.Ja na szczęście wpadłam głębiej w psie środowisko nie widząc autorytetu w tych wszystkich super szportach,bo i mój pies ani trochę ich nie przypomina.Nigdy nie chciałam mieć psa "sportowego",bo mam kilka innych pasji i zwyczajnie nie miałabym czasu,żeby z nim pracować.Ćwiczymy dla siebie to co sprawia nam przyjemność,nie bierzemy udziału w zawodach,seminariach,a więc praktycznie nikt nas nie zna.Od czasu do czasu pokażemy coś w internecie i cały czas trzymamy się jakby z boku,niby śledzimy coś co się dzieje w psim świecie,ale jesteśmy tacy "cichociemni".Nie odsuwamy się zupełnie (zresztą widać to po tym,że prowadzę bloga),bo wszystko wokół nas ma wady i nigdy w 100% nie pozbędziemy się tego z naszego życia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie najbardziej irytuje dwulicowość ludzi :D nie tylko z tego światka, z każdego - aczkolwiek tu odnoszę się do twojego posta, więc a propos tego będzie przykład. Ćwiczyłam z Dinem - NIGDY nie spotkałam się z bezpośrednią krytyką, nie zostało mi powiedziane w twarz nic złego. Heh, potem byłam zła, bo robiłam agility z 9 letnim psem, bo przecież jak można go tak męczyć! bo przecież nadwaga! Mimo tego, że na obozie czyli tam gdzie Din faktycznie miał wysiłek był w najlepszej kondycji życia schudł 6 kg! Ale na zdjęciach dalej widać zwisający brzuch, a puchata sierść zasłoniła wcięcia.... więc byłam egoistyczną kretynką :D Ćwiczyłam z Maxem frisbee - mimo tego, że zdjęć było mało, filmików z urywkami treningów jeszcze mniej, ludzie znowu ZA PLECAMI gadali. Jak ona może robić z 40 kg psem frisbee!!!!!!!! Heh, co z tego że Max ma lepszą technikę skoku, lądowania, amortyzowania lądowania, mięśnie niż niejeden wysuszony BC? :D przecież byłam zła! Wzięłam Dynie, przemyślaną, wyczekaną, wymarzoną. Planowałam psa od 6 lat, od 2 (przed wzięciem Dyńki) miałam kontakt z hodowcą, rok (przed jej wzięciem) miałam rezerwacje na szczeniaka! JESTEM ZŁA. Jestem okropna i lecę na fejm. Dlaczego? Bo wzięłam maline. Znowu.. tego nie usłyszałam w twarz, tylko od znajomych - prawdziwych znajomych. Ludzie strasznie szybko oceniają innych ludzi, proszę do mnie napisać, zapytać, pogadać, wymienić poglądy ale no żesz kurwa mać... nie obrabiać mi dupy za plecami. Dodaje zdjęcia moich psów bo są cudowne, bo jestem z siebie i z nich dumna! Jestem cholernie dumna z tego że mam taką pasję jaką mam i nikt po za mną nie wiem że najwięcej osiągnęłam z Dinem, prywatnych sukcesów. Każdy będzie oceniał to o czym nie ma pojęcia. Ja zawsze mówię "mogę Ci Dina pożyczyć na dwa tygodnie jeśli po tym czasie dalej będzie Ci się chciało to wow podziwiam bardzo i wielki szacun"..A jak ktoś ma coś do mojej maliny to zapraszam do siebie na weekend, poznać, zobaczyć, spróbować.. potem gadać. Bądź co bądź mam tylu lepszych wydaje mi się znajomych w psim świecie, że nie chce z tego wychodzić. Chcę obserwować postępy innych, chcę wymianiac sie metodami i poglądami.. Tak jak inni pisali wyżej w cokolwiek wejdziesz głębiej niż po kolana będzie mocniej jebało :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja się mało angażuję w internetowe życie psiej społeczności, ale to zwyczajnie dlatego że nie mam na to czasu ;). Treningi z moimi psami, treningi na które spotykam się z innymi, wolontariat, ogłaszanie psów schroniskowych, i w końcu prowadzenie mojego bloga... to sprawia że nie mam czasu na śledzenie na bieżąco losów innych psiarzy i ciągle mi się zdarza że ktoś mnie pyta o jakiegoś psa a ja odpowiadam że nawet nie wiem co to za pies. Większość afer mnie omija, trafiam na te co większe, ale raczej nie mam czasu żeby się nimi interesować ;). Mam kilku znajomych z internetu psiarzy, z którymi bardzo dużo rozmawiam. Ale nie jestem na czasie z tym co się dzieje w psim światku i w sumie dobrze mi z tym.

    OdpowiedzUsuń
  15. Generalnie widzę, że ktoś (w końcu!)uważa tak, jak i ja :) Jak jadę aktualnościami na facebooku w dół i w górę, wszędzie są BC, wychodzę na spacer-BC, na wystawie-BC... Nudzi mnie ta rasa. Psia społeczność, to bardzo toksyczne społeczeństwo-każdy chce być lepszy, robić lepsze zdjęcia niż druga osoba i wymądrzać się, jak szkolić wszystkie inne psy. Echh... a wystawy? MA-SA-KRA-tłuczenie psów po kufach "bo wychodzą z namiotów", duszenie ich kolczatkami... Bardzo trudno jest pozostać sobą ze względu na ten pojebany wpływ innych. Nikt, kto wbił się głębiej w tę "sektę", nie wyjdzie z niej taki, jakim był zanim tam wstąpił!

    OdpowiedzUsuń
  16. Psi INTERNETOWY świat jest bardzo wyimaginowany...
    W rzeczywistości psiarze nie są tak idealni, ich psy nie potrafią wykonać wszystkich sztuczek/komend w 100% prawidłowo za każdym razem i każdy to wie,a jednak często wierzymy w te filmiki/ zdjęcia/ posty,przez co dołujemy się bardziej.
    Ja swego czasu miałam taki ,,kryzys egzystencjalny''. Nie chciało mi się nic robić,przecież inne psy coś potrafią, a mój nic... W końcu sama obawiałam się reakcji innych, nieuzasadnionej krytyki i robiłam to co każdy. Tzn. Pokazywałam tylko idealny psi świat. Teraz już wiem, że był to błąd :) są jeszcze psoarze,którzy chcą pomóc i mogą dać wskazówki, gdy coś nam nie wychodzi. Nie ukrywam smutnej prawdy o złym zachowaniu mojego psa.
    Zgadzam się z tobą i pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie powiem, że tak nie jest. Każdy z nas pragnie być rozpoznawany, zauważony i doceniany, normalne ludzkie odczucia. My akurat sobie spokojnie żyjemy własnym życiem, internetowych psiarzy pytam, jak czegoś nie wiem, bo w końcu mieszkam na zadupiu a mimo to próbuję :/ Tak czy siak branie bordera, bo ktoś widzi na filmikach i zdjęciach jakie są zaje fajne jest skrajnie nie odpowiedzialne :/
    Pozdrawiam :)
    Czekoladowy Team

    OdpowiedzUsuń
  18. Właśnie uświadomiłam sobie, że to co się dzieje pod linkiem tego postu na fb to najodpowiedniejsza pora, żeby troszkę odizolować się od internetu, szczególnie psiej sfery. A jeśli chodzi o te wszystkie opisane wydarzenia w poście i w ogóle.. Nie moja dupa i nie mój ból dupy.:P

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja z już 2 letniego doświadczenia wiem, że psia społeczność jest trudna do ogarnięcia. Trzeba mieć naprawdę ogromny dystans i silną psychikę żeby cokolwiek napisać itp. Ja osobiście staram się za bardzo nie wkręcać w tą psią społeczność, bo po prostu się do tego nie nadaję. Skutki po tej społeczności zostały by we mnie do końca życia. Dlatego najlepszy sposób to zostać cichym obserwatorem. Oczywiście jest to ciężkie do wykonania, bo gdy widzi się jakieś naprawdę żałosne komentarze to nie da się powstrzymać od tego, żeby coś odpowiedzieć. Takie życie.
    Natomiast najbardziej denerwująca rzecz w psiej społeczności to uważanie Borderow za sukces do fejmu. Naprawdę żal ściska jak widzę niektóre osoby wstawiające post jak to one się cieszą że dostały bc i niestety potem trzeba obserwować jak to ten border collie ma zepsute wszystko (czyt. aport, skupianie uwagi, nabywają agresje w stosunku do ludzi i zwierząt itd.) Naprawdę szkoda. Dlaczego ludzie wybierając rasę psa nie skupią się na swoich wymaganiach tylko od razu patrzą na popularność. Dlaczego? Trudne pytanie...
    Gdyby nie to i te bezsensowne kłótnie pod zdjęciami życie stałoby się o wiele piękniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bo bez zdystansowania się do pewnych spraw idzie zwariować. W psim świecie jestem trochę ponad pół roku. Wiem co czujesz - mam dwa kundle w związku z tym wiele osób nie traktuje mnie poważnie. Jak zobaczyłam co w tym świecie się dzieje to zaczęłam się mocno od tego dystansować, jak jest coś potrzebnego - korzystam z tego, a od innych rzeczy się separuję. Wychodzę z założenia, że nie muszę być jak inni, mieć tego co inni, robić to co inni. Zdjęcia moich psów w internecie pojawiają się rzadko, nic nie robię pod publikę, bo zupełnie mnie to nie interesuje. Powiedzmy, że wyrosłam z tego, ale jak byłam młodsza, próbowałam być super, ale w innym środowisku. A jak czytam psie fora, grupy na fb i tak dalej to mam ochotę tylko kupić popcorn, piwo i to pocztać, albo zrobić coś lepszego - poświęcić ten czas moim cytuję "nic nie wartym, niesportowym kundlom " ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zgadzam się z postem w 100% ! Kiedyś tak myślałam (Dokładnie tak jak ty...)...

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak się wejdzie w coś głębiej to zazwyczaj natrafia się na syf związany z kółkami wzajemnej adoracji, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny wpis, wymagający dużo odwagi :-) . Mnie "psi światek" zmęczył zanim wzięłam jeszcze Manu. Zaczęłam być wolontariuszką w schronisku jakieś 10 czy 11 lat temu. Nie mogłam wtedy mieć własnego psa i stwierdziłam, że to dobry sposób na kontakt z moimi ulubionymi zwierzakami. Było nas 5-6 osób stałych pomagaczy, a pomagaliśmy we wszystkim, od sprzątania, karmienia, po zdjęcia i ogłoszenia. Nawiązałam super znajomości i przyjaźnie z pracownikami schroniska. Los sprawił, że ze względu na stan zdrowia musiałam przerwać chodzenie do schroniska (nie mogłam pracować fizycznie). Po 1,5 roku wróciłam, ale to był zupełnie inny świat - nie było komu psy wyprowadzać, że o posprzątaniu kup nie wspomnę, ale za to kłótnie, kto zrobił więcej ogłoszeń, lepsze zdjęcia, dzięki komu pies znalazł dom. Nie ważne było jaki dom. Schronisko musiało powiedzieć stop! Ograniczyło wolontariat, wszystkie działania co do adopcji muszą być konsultowane. A ludzie dalej swoje. Gdy adoptowałam Manu, dwie wolontariuszki mnie zwymyślały, jak mogę brać takiego ładnego psa, jak tyle brzydkich czeka na dom! Dlatego my z Manusiem z nikim się nie ścigamy, bawimy się razem, szkolimy, tylko dla naszej radości, więzi. Za nisko daje łapki trudno, za wolno robi slalom - co z tego, podnosi głowę przy zdechł pies - jego sprawa. A jeśli ktoś chce nam towarzyszyć i czytać o nas - super!

    OdpowiedzUsuń