środa, 4 maja 2016

Majówka!

Czyli w końcu trochę wolnego.
Od jakiegoś czasu miałyśmy problem ze spacerami. Tym razem nawet nie (tylko) z powodu mojego lenistwa. Miałam małe problemy z chodzeniem przez wcześniejszy zabieg. Ale w końcu, w piątek piesy poszły się wyhasać. Wzięłam ze sobą aparat i uwaga, postanowiłam robić zdjęcia kitem. Nie wiem dlaczego dotychczas tak ten obiektyw dyskryminowałam, naprawdę! 
Spodobała mi się zabawa perspektywą, a Skaziczkowi spodobało się jedzenie mleczy. Istna krowa :P
przyszły frisbeedog! ♥♥♥
Spacer niby nie miał być długi, ale ostatecznie przez napotkanie paru osób zeszły dwie godzinki :P 

30.04.16 (sobota) wybrałyśmy się do Stęszewa (nad jeziorko) wraz z Jagodą i Costą oraz Julią i Luną.
Była to pierwsza podróż pociągiem (z tego też względu nie mogłam wziąć obu suk) Skaziczka. Dzidzia była bardzo dzielna, pokazywała jak bardzo kocha ludzi (co dla mnie jest czymś niesamowitym, biorąc pod uwagę dotychczasowe życie z emo-Kamą :P), zero choroby lokomocyjnej i jakichkolwiek innych problemów ♥
Na dworcu w Stęszewie, gdzie byłyśmy zmuszone czekać na resztę (korki :P), wykorzystałyśmy chwilę na przećwiczenie zostawania. Wszystko było w porządku do czasu pojawienia się zabytkowego pociągu, który hałasem szczeniaczka przeraził na tyle, że darła się ze strachu. Że akurat wtedy musiał się pojawić :P Koniec końców pojawiła się reszta ekipy i ruszyłyśmy nad wodę. Skaza początkowo nieco obawiała się nowych piesów, ale później było oczywiście lepiej. W zasadzie psy nie zwracały na siebie większej uwagi. Jedynie Luna pogoniła i "poturbowała" szczeniaczka kilkukrotnie, ale można jej to wybaczyć biorąc pod uwagę, że miała cieczkę. Podobnie w sumie jak Kama (tak, najlepiej mieć cieczkę od razu przed zawodami) :P Ogólnie papi była bardzo grzeczna i ciągle żuliła żarcie od ciotki Jagody :D Jednak trzeba przyznać, że modelka z niej na razie marna, bo ustawić ją do zdjęcia... mission impossible. Albo nie chciała usiedzieć (stwierdzam, że zostawanie nadal nie jest u nas wybitne) albo siedziała, ale łeb zawsze nie tam gdzie trzeba... co lepsze? :P Jednak pomimo wszystko Jagodzie udało się strzelić kilka fot! ♥
coraz większa dzidzia! ♥
Ja jako, że aparatu praktycznie nie używałam mam tylko kilka fot.. ale myślę, że ładne! :P
żuling
Byłyśmy również na pizzy, gdzie poznałyśmy "przesympatycznego" pana Wojtka (pijaka). Początkowo chciał się do nas przysiąść, rzekomo ze swoim laptopem (którego nie miał... ale za to szpanował słuchawkami! :D), przez co musiałam wdać się w beznadziejną dyskusje i wciskać mu, że psy nie lubią ludzi. Ale oczywiście się nie dał! Stwierdził natomiast, że jego wszystkie psy kochają i każdego może pocałować w nos! Po czym odszedł. Taa, tyle, że wrócił... z pięć razy :P Przychodził co chwila i całował psy (uff, jak dobrze, że do szczeniaczka nie miał dojścia i udało mi się ją od tego uchronić). Ponadto skierował do Costy bardzo interesujący tekst "Aaaaa ty alkoholiczka jesteś!... Tak jak ja!". Po czym odszedł, pojawiając się za chwile z piwem, którym chciał podzielić się z Costą! Jaki hojny, nie? Słowa do niego nie docierały, więc zmuszone byłyśmy się zmyć.

Tak, więc pamiętajcie, że jeśli kiedykolwiek pojawicie się w Stęszewie, wypatrujcie Wojtusia, który chętnie napije się z Waszym psem! :D 
focisz z 20go kwietnia
Na niedziele miałam plany, które nie wypaliły, bo przecież "święto pracy". Podobnie było z poniedziałkiem. Miałyśmy ze Skazą jechać do Poznania na spacer z Oliwią i Joeyem, ale no cóż... ostatecznie, jedyne co, to byłam na kolejnym zabiegu (jupi). Dwa dni nicnierobienia były dla mnie co najmniej irytujące. Całe szczęście w ostatni już dzień majówki spędziłyśmy... na agilitkach! :D


Pierwsze zapoznanie Kazi z tunelem było banalne... przecież dziecko takie genialne i mądre ♥ No, a Kama to Kama... agilitowy mistrz, który pomimo cieczki nie stracił formy (psychicznej) :D ♥

Z majówki to byłoby na tyle.
Jednak to nie koniec posta... czas na zaległe focisze! Podam oczywiście daty, aby każdy mógł zobaczyć jak dzidzia błyskawicznie się zmienia! Trochę się tego nazbierało :P

4.04.
05.04.
08.04.
14.04.
18.04.
20.04 - wycieczka do lasu
Kama atleta xd
To tyle na dziś. A już za dwa dni papi wybiją 4 miesiące! :D

Pozdrawiamy:
Terlie team