sobota, 19 listopada 2016

Internetowy psi światek

Kilka słów o tym dlaczego wycowałam się z psiarskiej społeczności.
Od zawsze chciałam być zauważana przez innych, chciałam, aby to co robię było doceniane i chwalone. A jako, że w kręgu moich zainteresowań pierwsze miejsce zawsze zajmowała kynologia, to trafiło na społeczność psiarzy. Oczywiście internetową, bo mieszkanie na zadupiu ma ten urok, że raczej trudno znaleźć osoby o podobnych zainteresowaniach. Nie mówiąc już o całej społeczności. Poznawałam i obracałam się wśród psiarzy na różnych portalach, ale raczej nikt nie zaprzeczy, że siedzibą główną był i w dalszym ciągu jest facebook. Z tym portalem miałam w pewnym momencie spory problem, bo uzależniłam się od informacji. Oczywiście wtedy wszystko na mojej stronie głównej płynęło z psiego świata, jakżeby mogło być inaczej. Miałam wrażenie, że muszę być na bieżąco ze wszystkim. Z tym, czy burek osoby x ładnie łapie frisbee, kto na jakim był seminarium, a także jakie odbywają się w najbliższym czasie. Wydawało mi się to niezbędne... tylko właśnie, do czego? Nie wiem do dziś.
 Na facebooku istnieje pewien główny krąg psiarzy, gdzie właściwie każdy każdego kojarzy. A raczej jego psa. Bardzo chciałam należeć do tej "słynnej" elity, ale przecież nie miałam arcymądrego psa, w zasadzie nic nie trenowaliśmy na poważnie (moim zdaniem się nie dało), a do tego nie miał ładnych zdjęć, bo nie posiadałam lustrzanki. Trudna sytuacja dla kogoś mającego parcie na szkło. Nie mówiąc już o fakcie, że mój pies nie był borderem! Bc to jednak pewna przepustka do popularności i niestety do dziś się to sprawdza. Frustrowało mnie to wszystko, przez co bardzo zaczęłam pragnąć drugiego psa (nie zgadniecie jakiej rasy :P), a także aparatu, aby robić mu ładne zdjęcia, wiadomka. Twierdziłam, że Kama jest beznadziejna i nic nie można z nią zrobić, bo po prostu TAKA JUŻ JEST i koniec kropka. Bardzo chciałam, aby stała się frisbeedogiem, co oczywiście nie doszło do skutku. Aczkolwiek mogę się pochwalić, że półroczne starania o chodzenie na kontakcie zakończyły się sukcesem :P Jednak w dalszym ciągu miałam problem z wybiciem się i zostaniem pełnoprawnym psiarzem.
Pamiętam, że zawsze lubiłam oglądać psie filmiki i zawsze też chciałam takie tworzyć. Gdy w końcu udało mi się coś wypuścić zaczęłam dostawać miłe komentarze od osób z kręgu mojego podziwu. Zawsze mnie to podbudowywało i było dla mnie bardzo ważne. W pewnym momencie doczekałam się też lustrzanki, a polepszenie zdjęć i filmów było jednoznaczne ze zwiększeniem popularności. Oczywiście mówię w dużym uproszczeniu, bo moje zainteresowanie fotografią było realne, a nie skierowane bezpośrednio pod publikę. Chociaż w zasadzie jedno z drugim się łączy, ale w tym poście nie będę wchodzić w szczegóły.
To wszystko o czym mówię dotyczy szczególnie 2014, a także 2015 roku. Teraz przejdę do aktualności, mojego obecnego zdania i pozycji w psim świecie. Myślę, że w pewnym czasie stałam się już dosyć rozpoznawalna. Pojawiła się też Skaza , która nie dość, że ma rodowód, to jest jeszcze dosyć rzadkiej rasy. Można by powiedzieć, że mój cel został osiągnięty. Tyle, że przejrzałam na oczy jakim debilem byłam przez te lata. Obecnie znane jest określenie, że coś ssie. Stwierdzam, że psi świat również ssie. Aktualnie uważam, że ta społeczność jest zła. Każdy chce być mądrzejszy od drugiego, każdy wtrąca się w życie innych i próbuje dyktować co powinien robić, jak traktować psa, ale tak naprawdę po co? Nie wiem. Oczywiście bardzo uogólniam, jednak jest masa niezdrowych zachowań w tej społeczności. Ja podczas wszelkich sprzeczek jestem co najwyżej biernym obserwatorem, nauczyłam się, że nie warto w tym uczestniczyć. Zrozumiałam też, że lepiej robić swoje, samemu być z siebie zadowolonym i nie szukać u innych potwierdzenia tego, że to co robisz jest dobre. Teraz nie jestem na bieżąco z niczym i wręcz staram się, jak najbardziej omijać wszystkie publikacje związane z psim światkiem. Jestem nim zmęczona, opuściłam go dla świętego spokoju i naprawdę czuje się z tym bardzo dobrze.

Nie chcę twierdzić, że ta społeczność powinna się rozpaść. Nie chcę też mówić, że jest zła, choć kilka linijek wcześniej to zrobiłam. Trzeba do tego podchodzić zdroworozsądkowo i nie być takim człowiekiem jak ja wcześniej.

Chyba tyle na dziś, zapraszam do dyskusji.